Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Nessa

Strony: [1] 2 3 ... 84
1
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 17 Grudzień 2017, 21:41:24 »
Co chwila, gdy kompania mijała dawne ślady bytowania ludzi na Północy, długoucha czuła dziwne ukłucie zaniepokojenia. Za każdym razem przez mgnienie miała wrażenie, że już gdzieś widziała te pozostałości chat czy płotów. Mijało to jednak dość szybko, gdy nie potrafiła sobie przypomnieć, jak to miejsce miałoby wyglądać przed laty. Widoki te mimo wszystko uspokajały elfkę. Skoro już kiedyś ludzie mieli Północ za swój dom, to mogą tu jeszcze wrócić.  Zapomnianą przez bogów chatkę można odremontować, trakty na nowo wydeptać, a studnie oczyścić.
Te pozytywne emocje przerwało jednak pojawienie się na horyzoncie Ostoi. Tego miejsca Nessa nie mogła pomylić z żadnym innym. Szybko stanęły jej przed oczami obrazy sprzed lat, jak miejsce to było pełne życia, a każdy wkładał całą swoją siłę, by poczuć się tu bezpiecznie.

2
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 26 Listopad 2017, 21:37:07 »
- To było ciężkie kilka godzin dla nas wszystkich - odparła, siląc się na uśmiech. - Odpocznij chwilę. Czeka nas jeszcze kilka godzin w siodle. - Wyjęła nogi ze strzemion i upewniła się, czy torba cyrulika jest na swoim miejscu. - Naprawdę nie poszło ci dzisiaj źle - liczyła, że to pocieszy elfa. Zresztą, to oczywiste, że większość osób bez doświadczenia taką potyczkę spędziłoby wymiotując lub mdlejąc gdzieś pod wozem. Zakładając, że nie staliby się pierwszą ofiarą. Poza tym Nessa wiedziała, że od nikogo innego Vulmer raczej takich słów nie usłyszy. To byli zbyt powściągliwi w ocenach ludzie. - Dziękuję, że udałeś się z nami, mimo że nie walczysz do końca o swoją sprawę.

3
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 26 Listopad 2017, 21:03:32 »
Długoucha zrównała się z Vulmerem, który ZAPEWNE jechał na wozie.
- Jak się trzymasz? - oczywiście musiała zadać najdurniejsze możliwe pytanie. Wynikało to rzecz jasna z braku snu i ogólnego zmęczenia. Nessa nie była pewna, jak Gunses sobie wyobrażał, że wszyscy będą teraz przez cały dzień i kolejną noc zdolni do przygotowań, a następnie do kolejnej możliwej potyczki. Sama leciała w siodle, ale wziąć z dziarską miną.

4
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 26 Listopad 2017, 18:41:18 »
Długoucha nie brała udziału ani w rozmowie ani w pozyskiwaniu trofeów z wampirów. Wszędzie dookoła walały się trupy. Nie pamiętała, kiedy ostatnio miała przed sobą taki widok. Zamiast zająć się pertraktacjami, postanowiła pomóc rannym i upewnić się w stratach. Mimowolnie usłyszała jedynie śpiewny język, którego nie pomyliłaby z żadnym innym. Nie dołączyła jednak do rozmowy. Wbrew wszystkiemu nie czuła się zobowiązana do rozmowy z driadami i centaurami. Konkordat reprezentowali Progan i Kenshin, a i Nessa wiedziała zapewne mniej od kogokolwiek tu obecnego. Ważniejszy od niezrozumiałych wymian zdań był Nord, przy którego rozszarpanym ciele właśnie klęczała, zamykając mu oczy. Nie chciała, by jego towarzysze poczuli, że nikogo nie obeszły straty wśród mieszkańców Północy i Bękartów. Wstała powoli z klęczek, gdy ktoś przyszedł go zabrać. Nie musiała pomagać przy przenoszeniu. Zapewne nikt tego od niej nie wymagał, bo Tinuviel wyglądała niepozornie i wielu zapominało, że łucznik potrafi być i silniejszy od kowala.
By nie stać bezczynnie, dołączyła do osób układających stosy. Do oprawiania wampirów się nie garnęła. Była doświadczonym myśliwym, ale brzydziły ją truchła, które ich otaczały. Widziała, że inni się tym zajęli, więc gdy Gunses zawołał wszystkich do wyjazdu, była gotowa. Na początku martwiła się, jak Konik przeżył noc, ale wyglądał tak samo znudzenie jak zwykle. Kiedy trzeba w chwilę potrafił zebrać się do galopu i wytrzymałością przewyższyć inne zwierzęta, ale zawsze sprawiał wrażenie, jakby nic go nie obchodziło. Mimo to Nessa, prowadząc go do wyjścia, cichutko śpiewała mu jedną z elfich pieśni, które poznała jeszcze w dzieciństwie. Liczyła, że jej głos uspokoi go, gdy zobaczy stosy, trupy i centaury. Jak Koń reaguje na coś, co jest tak do niego podobne?
-

5
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 22 Listopad 2017, 21:24:25 »
Wampirzyca zadająca bezszelestnie śmierć członkom kompanii była powodem, dla którego długoucha zaczynała tracić jakiekolwiek nadzieje na powodzenie ich zadania. Wiedziała, że nawet Gunses był w szoku. Po Lithanie ciężko było poznać cokolwiek. Jak więc pokonać taką istotę? A jeśli nie pokonać, to jak uniknąć śmierci przez nią zadanej? Mogła przecież nadejść zewsząd.
Długoucha przewiesiła łuk. Dopiero teraz odczuła ból w przedramieniu. Był on jej na tyle znany, że już chwilę później ignorowała go całkowicie. Mimo wyuczonego opanowania jej ciało musiało być mocno spięte podczas walki i teraz odczuwała tego nieprzyjemne skutki. Nie dała jednak niczego po sobie poznać. Szczególnie, że dołączyły do jej kompanii istoty niezwykłe. Czy zostaną ich sprzymierzeńcami? W to Nessa szczerze wątpiła. Ich zapas szczęścia wyczerpał się, gdy przetrwali dwa ostatnie starcia.

6
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 13 Listopad 2017, 20:50:44 »
Po opatrzeniu tylu rannych, ilu zdołała, długoucha zaczęła sposobić się do kolejnej walki. Nie zdążyła jeszcze obejrzeć trupów wąpierzy w poszukiwaniu srebrnych strzał, które jeszcze by się do czegokolwiek nadawały. Wciąż miała zapełniony kołczan, więc uznała, że pomoc towarzyszom jest ważniejsza.
- Co jest... - temu wyjątkowo elokwentnemu komentarzowi towarzyszył płynny gest naciągania cięciwy. Latawce, jak określili je Nordowie, bardziej niż zaniepokoiły, to zaciekawiły długouchą. Nigdy nie widziała takich istot. Wiedziała jednak, że w walce bezpośredniej byłyby nie do pokonania, więc zaczęła strzelać w potwora, który wciąż latał nad schronieniem jej kompanii.
Wampir był wyjątkowo szybki. Tinuviel nie była pewna, czy widziała kiedykolwiek coś, co latało tak szybko. ÂŻadna z wcześniej spotkanych istot się do niego nie umywała, więc pierwsza strzała wylądowała w korpusie latawca. Gdzie konkretnie długoucha nie wiedziała. Musiała jednak trafić, bo drage zachwiał się, a żaden pocisk magicznie nie zleciał z nieba. Postanowił przelecieć jednak drugi raz nad kryjówką i gdy znajdował się jeszcze u wylotu, Nessa zdążyła posłać kolejną strzałę. W coś musiałą trafić. Cel był zbyt duży. Nie chciała oczywiście , by w razie śmierci truchło spadło i zgniotło kogoś z jej towarzyszy.
Trzeci pocisk wylądował na cięciwie elfki gotowy do strzału.

//: Co z latawcem?

18-2=16 srebrnych strzał


7
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 03 Listopad 2017, 22:14:49 »
- Tak, w porządku - odparła krótko elfka. Głos miała dość pewny, ale fakt, że nie potrafiła skupić wzroku na jednym punkcie na dłużej niż chwilę, wskazywał na to, że obraz dookoła niej mocną nią wstrząsnął. - Ta ściana była świetnym pomysłem. Mam nadzieję, że masz jeszcze kilka w zapasie - uśmiechnęła się dość blado do orka. Po chwili dostrzegła Progana. Wydawał się być cały i zdrowy. - Pójdę po torbę i może uda mi się komuś pomóc - dodała i już po chwili wraz z zestawem cyrulika opatrywała tych towarzyszy, którym Lithan nie pomagał, a którym podanie mikstur byłoby marnotrawstwem. Poza tym zaprawieni w boju i pobudzeni adrenaliną mężczyźni często nie zauważali swoich obrażeń.

8
Agora / Odp: XI wybory do izby lordów [wybory]
« dnia: 02 Listopad 2017, 12:15:03 »
Głosuję na Gascadena :) Bo mogę, o!

9
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 01 Listopad 2017, 21:43:56 »
- Za chwilę będę z powrotem - uśmiechnęła się lekko, ściągając łuk z pleców. Co innego miała powiedzieć? ÂŻe nie wie, czy wróci? Lub nie wie, czy to będzie niedługo? Szybko ruszyła do wyjścia, by ponownie dołączyć do towarzyszy. Nie mogła zostać z Proganem. Nie wynikało to z tego, że jej strzała mogła w jakikolwiek sposób przeważyć szalę zwycięstwa, ale obecność w jaskini była zbędna. Mężczyzna czuł się znacznie lepiej, choć wciąż wyglądał niewyraźnie, jednak to nie był dobry czas na przyjacielskie rozmowy. Był bezpieczny i kontaktował, a to było najważniejsze. Na nic się zda towarzystwo elfki, jeśli zaraz do jaskini miałaby wpaść armia wąpierzy.
Gdy Nessa znalazła się ponownie przy orku, sytuacja zdawała się wyglądać tak samo, jak jeszcze kilka minut wcześniej. ÂŚciana stworzona przez alfę była świetnym pomysłem. Teraz pozostało tylko wystrzelać wszystko za nią, a nie było to najłatwiejsze zadanie. Dlatego też długoucha postanowiła się odsłonić i zrezygnować z ochroni, jaką gwarantował czar Kenshina. Nałożyła strzałę na cięciwę i ruszyła na kraniec ściany. ÂŻaden strzygoń nie wychylił się ponad nią, więc elfka nie widziała innego wyjścia. Poruszała się szybko i pewnie, wiedząc, że zaraz po oddaniu strzału będzie chciała się ponownie zasłonić. Tak też zrobiła.
ÂŚciana była długa na pięć metrów, więc nie odeszła daleko, jednak to, co zobaczyła, zmroziło ją na chwilę. Krótką i nic nie znaczącą. Wszędzie były trupy. W znacznej większości wampirów, ale długoucha nie wątpiła, że również gdzieś tu leżeli jej towarzysze. Strzygoń, którego dostrzegła prawie od razu, właśnie wzlatywał wyżej. Liczył zapewne, że tak łatwiej ominie Cadacusa. Przeliczył się jednak i zwalił się w dół, nawet nie wiedząc zapewne, co się stało. Srebrna strzała wystawała mu z czaszki, czego zapewne nie zignorowali jego pobratymcy.
Długoucha wysunęła się jeszcze bardziej zza ściany i nałożyła kolejny pocisk. Tym razem musiała dłużej celować. Las był ciemny, ogień z ognisk nie tyle pomagał, co oślepiał i mylił zmysły. Więc długoucha cierpliwie czekała na odpowiedni moment. Wiedziała, że on nadejdzie szybko. Bestie były dzikie i głodne, a przez to nierozważne. Tym razem jednak nie chciała atakować czegoś, co było jeszcze w lesie. Musiała pomóc swoim kompanom. Tym razem w liczbie 1. Jeden wampir konkretnie.
Posłała zatem strzałę w głowę jednego z banitów, którzy atakowali Gunsesa. Jeden z nich, co wskazywało na to, że nie są bezmyślnymi dzikusami, próbował otoczyć hrabiego wraz ze swoim koleżką. I to właśnie jego upatrzyła sobie długoucha.
W momencie wypuszczania pocisku Tinuviel uświadomiła sobie, że ktoś jej kiedyś opowiadał o wampirach, które potrafią odbijać strzały w locie...

//:
20-2 = 18 srebrnych strzał

1x Wup (w tym 0 w środku. )
2x Strzygoń (w tym 0 w środku)
4x Wampir banita (atakują Gunsesa)    - co z jednym banitą, do którego strzeliłam?

10
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 29 Październik 2017, 21:39:53 »
Nie zareagowała od razu. Nie mogła. Wrzaski ludzi, bestii, wystrzały. Była zbyt skupiona na tym, co było przed nią, by zwrócić uwagę, jak Progan pada na kolana, lecz słysząc pytanie orka, zreflektowała się błyskawicznie. Kenshin i Yarpen z Bękartami na razie panowali nad sytuacją. Nessa nie wiedziała jednak, co dzieje się za ścianą stworzoną przez alfę. Jakich to cudów przy pomocy miecza dokonuje hrabia.
Bez słowa znalazła się przy Proganie. Nie widziała u niego żadnych ran, lecz nie było to miejsce, by cokolwiek oceniać. Ręce, choć to niebezpieczne, miała już wolne i schyliła się, by pomóc mu wstać lub w ostateczności spróbować go przenieść dalej od wampirów.
-Chodźmy - powiedziała, jak najłagodniej się dało. Nie ułatwiał tego fakt, że musiała unieść głos, by jej towarzysz  na pewno ją usłyszał. Nie czekała na jakąkolwiek odpowiedź. Progan nie mógł tu zostać. Szansą była jaskinia lub nagły powrót staruszka do rzeczywistości.

//: Wybaczcie - praca, studia, trochę snu :<

11
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 24 Październik 2017, 20:42:28 »
Nie trzeba być uczonym, by wiedzieć, że szybciej elfowi przyjdzie wyjęcie z kołczanu, nałożenie na cięciwę i wystrzelenie pocisku niż odrzucenie łuku i wyciągnięcie miecza. Może to być poniekąd związane z niechęcią długouchych do walki w zwarciu.
Zatem Nessa zrobiła to, co podpowiadała jej nauka. I lata doświadczenia. Wyjęła strzałę, nałożyła ją na cięciwę i czekała na odpowiedni moment. Przygotowywała się do tego, już kiedy kusznicy kończyli naciąganie swoich broni. Zatem w momencie, gdy pierwszy strzygoń pojawił się w polu widzenia elfki i zaczął lecieć w jej stronę, chciała wypuścić przygotowany wcześniej pocisk. Wampiry były szybkie, ale dzikie i zupełnie nieprzygotowane na niespodzianki Bękartów, Lithana i Gunsesa. I jak widać Kenshina. Zatem zamęt mógł zgubić kompanię, ale bywało, że działał na ich korzyść, wyrównując szanse. I to był ten moment.
Długoucha poniekąd zdębiała, a poniekąd się uspokoiła. Gdyby nie okoliczności, podziękowałaby zapewne orkowi. Bogowie, co by było, gdyby nadal nie mógł mówić?
Teraz jednak nie było czasu na takie ponure rozważania, bo strzygonie jak to strzygonie. Latają cholerstwa. Zatem, gdy pierwszy się pojawił w zasięgu wzroku Nessy, wznosząc się nad ścianę z lodu, srebrna strzała pomknęła, a latający wampir w środku nocy nie mógł jej uniknąć. Na pohybel. Magia orka dawała rzeczywiście sporo czasu. Strzygonie musiały być zdezorientowane.
Elfka pospiesznie zaczęła nakładać kolejną strzałę i naciągać cięciwę, więc gdy kolejny gagatek wpadł na pomysł, by ominąć przeszkodę orka, coś srebrnego utkwiło mu w czaszce.


//:
9x Martwiec (w tym 5 w środku)
25x Wup (w tym 10 w środku)
10x Strzygoń (w tym 3 w środku, lecą na Nessę, Progana, Yarpena i Nordów)
1x Wampir kłusownik (już w środku)
22 - 2 = 20 srebrnych strzał

12
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 22 Październik 2017, 15:38:01 »
Nessa na chwilę straciła orientację. Wampirzy krzyk chociaż wprawdzie nie podziałał na nią  pełnią swojej siły, to na chwilę zamroczył. Krwiopijcy byli za daleko, jednak to wszystko się skumulowało. Wrzaski, wystrzały, uderzenia oręża o ciała przeciwników, syknięcia atakujących wampirów. Walka tak dużych grup to zawsze jest jeden wielki bajzel. Nessa to wiedziała, ale odwykła od takich potyczek. Chwilę jej zajęło, by skupiła się całkowicie, ignorując dźwięki, która zamiast naprowadzić, rozpraszały. Jednak jej ciało reagowało automatycznie. Dziesiątki lat wyuczonych gestów skutkowały tym, że mimo chwilowej dezorientacji, na cięciwie elfki już znajdowała się kolejna strzała. Tinuviel nie wiedziała, ile wytrzymają towarzysze Yarpena. Wciąż stała z tyłu, ale w końcu pierwsza linia ich oporu zostanie przełamana. Wtedy jej łuk nie zda się już na nic. Szczerze mówiąc, długoucha spodziewała się, że nastąpi to już dawno, ale nie doceniła Nordów i Bękartów.
Pierwszy pocisk wystrzelony przez elfkę poszybował w stronę kłusownika, który wyrwał się trochę za bardzo przed szereg. Zapewne spodziewał się, że przeładowywanie broni zajmie wojownikom trochę więcej czasu. Poza tym motylki Lithana bardzo w tym pomogły. Ruchy wampira nie były już tak pewne.
Podobnie jak jego pobratymca, którego elfka zauważyła już dawno, ale nie miała czystego strzału. Mogła trafić jednego z Nordów, a na to tak doświadczony strzelec nie mógł sobie pozwolić. Zamieszanie przy wlocie w rozpadlinę komplikowało sytuację nie tylko nowy wąpierzom, które zmierzały do kompanii, ale również tym, które już się tam znajdowały. Każde z nich chciało zasmakować krwi obozujących. Instynkt instynktem, ale taka dzikość nie mogła się równać doświadczeniu i opanowaniu. Kolejny pocisk powędrował w czaszkę zranionego przez Lithana wampira.

//:
12x Martwiec (w tym 2 zranionych przez Lithana)
33x Wup (w tym 7 zranionych przez Lithana)
12x Strzygoń
0x Wampir banita
5x Wampir kłusownik

26 - 2 - 2 = 22 srebrne strzały

13
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 21 Październik 2017, 22:34:39 »
- Do jaskini - zasugerowała krótko i dość dosadnie Proganowi elfka i nie wiedzieć skąd, jej łuk już był gotowy do strzału. Nie wynikało to rzecz jasna z jej nieuprzejmości. Po prostu tak jakoś pomyślała, że dobrze by było, gdyby staruszek przeżył tę noc. Oczywiście zamknięta jaskinia mogła mu to utrudnić, ale otwarty teraz był znacznie bardziej niebezpieczny, zakładając, że Nessa postara się jak najdłużej utrzymać dzikusów z dala od wejścia.
Tylko tyle długoucha zdążyła zrobić i pojawiły się pierwsze wampiry. Bękarty zareagowały błyskawicznie, ale Tinuviel nie odstawała. Była elfem z łukiem, więc zrobiła to, co elf z łukiem potrafi najlepiej - wypuściła pierwszą strzałę, która poszybowała w łeb jednego z pierwszych wąpierzy, którego dostrzegła. Jej kompania nie przygotowała zwartej linii na całe wejście do rozpadliny, więc Nessa miała pewność, że nie zrani żadnego ze swoich, a kogo z krwiopijców trafiła? Ciężko było w tym rozgardiaszu stwierdzić. Poza tym nie rozróżniała ich jeszcze.
Kolejna strzała wylądowała na cięciwie. Najpewniej ostatnia tej nocy, więc nie mogła się zmarnować. Wrzask i nawoływanie wampirzycy rozpraszały. Utrudniały walkę. A co gorsza mogły przywoływać więcej i więcej jej pobratymców. Na to Tinuviel nie mogła pozwolić. Warunki nie były idealne. ÂŚwiatło ogniska mogło nie być wystarczające do oddania perfekcyjnego strzału w latający cel, ale musiała spróbować. Musiała ją uciszyć. Nawet w dzień i zaskakując ofiarę, ciężko jest trafić latający cel. Nocą, mierząc w wampira, jest to prawie niewykonalne. Ale jeśli nie w głowę, to może uda się Nessie zranić strzygonia w szyję? Wtedy zamilknie. W korpus? Wtedy zapewne wściekły również zamilknie, ale poszybuje w jej kierunku. Trudno.
Elfka wypuściła strzałę, modląc się, by nie myliła się, oceniając to, gdzie wąpierz będzie za kilka sekund.

// -1 wąpierz, ale proszę zdecyduj który:] + co z latawicą? Bo nie ma jej w statach chyba?

14
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 21 Październik 2017, 19:44:16 »
Podczas trwania zagadkowej wypowiedzi nieznajomej długoucha nerwowo patrzyła nawet nie tyle na nią, co za nią. Miała wrażenie, że w każdej chwili może na nich wyskoczyć armia wampirów. Ciekawe, co zrobiłby wtedy Lithan? Obroniłby ich, czy zamienił się w jakieś ptaszysko i odleciał? Bo w to, że ktoś jeszcze ich zaraz odwiedzi, długoucha nie wątpiła. Upewniło ją w tym ostatnie zdanie wypowiedziane przez kobietę. Z jakiego innego powodu ta istota, której płeć tak po prawdzie ciężko było określić, gdyż pewnie wymykała się ludzkim pojęciom, byłaby rada z ich przybycia? Rzadko posiłek sam wpada w ręce.
Postąpiła krok w stronę Progana, by go wesprzeć w każdej chwili. Po tym, co ostatnio spotkało go w lesie, mógł być osłabiony, a reakcja Gunsesa i Lithana, którzy w jakiś niepojęty sposób potrafili poznać naturę innych, wskazywały, że staruszek znowu może być narażony na zbyt wielką ilość wrażeń.

15
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 21 Październik 2017, 14:28:36 »
Milczenie długouchej przedłużało się. Wiedziała, że nie załagodzi rozmowy mężczyzn, a zaognianie sytuacji działałoby tylko na niekorzyść kompanii. Podobnie jak uciszanie towarzyszy czarami. Upewniło to jednak Nessę w tym, że hrabia musi mieć jakiś plan. Niekoniecznie na następną noc czy jeszcze kolejną, ale na taką za dziesięć lat. Na to, co ma się dziać na Północy. Bo sentymenty sentymentami, symbole symbolami, ale elfka wiedziała, że gdy trzeba Gunses potrafi podjąć radykalne kroki. Teraz nie chciał. Dlaczego? Bo Ostoja miała być symbolem wyzwolenia? Panowania żywymi nad dzikimi? Tinuviel niewątpliwie była sentymentalna, ale jeszcze bardziej liczyło się dla niej to, ilu ojców jeszcze raz ujrzy swoje dzieci. Na ilu z obecnych z nimi Nordów czekają żony? Który z Bękartów spodziewał się, że umrze w walce, a nie rozszarpany przez niespodziewany atak dzikich wampirów? Poprawiła spokojnie mankiet koszuli. Walczyła ze sobą, jak mogła, by nerwowy nastrój towarzyszy nie udzielił się i jej. Nie chciała podejmować decyzji. Zawsze od tego uciekała, więc i teraz nie było inaczej. Co każą, to zrobi. Potrafiła polować. Na wojaczce się nie znała, a coraz trudniej było określić, co ich czeka.
Zareagowała pewnie jako jedna z ostatnich. Tym razem nie chciała opuścić Progana, więc nie wyrwała się do przodu. Płynnie nałożyła strzałę na cięciwę łuku, który nie wiadomo kiedy znalazł się w jej rękach. Oceniła, że gdyby ktoś tu się nagle pojawił, zdąży oddać jeden strzał, a potem dobędzie miecz. Pewnie na niewiele się on jej zda, ale bez broni życia oddawać nie zamierzała.
Zerknęła na staruszka i powoli ruszyła do wyjścia, przygotowując się na to, co może zobaczyć.

16
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 19 Październik 2017, 20:45:38 »
Na pytanie elfki nikt nie pofatygował się odpowiedzieć, więc nie zadała kolejnego. Nie wiedziała, czemu została zignorowana. Czyżby Cadacus uznał, że zadaje je równie bezmyślnie, jak baba na targu, słysząc straszną historię i zasłaniając spódnicą swojego potomka, który gdzieś się plątał jej pod nogami? Tinuviel zwyczajnie chciała wiedzieć, kiedy ostatnio ktoś zdał relacje z tego, jak wygląda obecnie Ostoja i jej okolice. Równie dobrze wszystko mogło być kompletnie zrujnowane i przez to samo w sobie stanowić pułapkę dla jej kompanii.

17
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 16 Październik 2017, 21:05:23 »
- Kiedy ostatni raz ktoś żywy stamtąd wrócił? - zapytała krótko Nessa. W tej kompanii była jedną z osób, które znały to miejsce. Niegdyś tętniące życiem, choć z wieloma interesującymi zakamarkami. Ciekawiło ją nawet, czy chatka, którą nazywano jej domem, a w której bywała rzadko, jeszcze stoi. Jednak jeszcze bardziej ciekawiło ją, czy Ostoja, która miałaby być pułapką dla wampirów, nie stanie się pułapką dla jej towarzyszy. To miejsce mogło być w rozsypce. Lochy, piwnice - to wszystko mogło skrywać nowych lokatorów.

18
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 15 Październik 2017, 21:50:10 »
- Oooj, tylko ty mógłbyś zadać takie pytanie po tym jak jeszcze chwilę temu opatrywałam cię nieprzytomnego - uśmiechnęła się Tinuviel. - Jak widać nie tak łatwo mnie zabić...
Już długoucha chciała dopowiedzieć coś jeszcze i zapewne byłoby to wyjątkowo błyskotliwe i pouczające, ale przerwało jej oburzenie krasnoluda. Popatrzyła w jego stronę niepewnym wzrokiem i od razu przerzuciła swoje spojrzenie na hrabiego, ale on w kilka chwil znalazł się poza jaskinią.
- Lithan? - powtórzyła nieśmiało, choć widać było, że nie tylko Yarpen nie pała do elfa sympatią, choć u Nessy była to raczej ogromna nieufność dotycząca zamiarów maga.

19
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 15 Październik 2017, 18:47:42 »
Nessa ruszyła za Yarpenem, upewniając się uprzednio, że ktoś zaopiekuje się jej koniem i nikt nie zaopiekuje się nazbyt troskliwie jej rzeczami. Uśmiechała się pogodnie do mijanych osób, jednak miejsce zupełnie się jej nie podobało. Czuła się jak w pułapce. Jak w przyszłym grobowcu. Co nie zmienia faktu, że z dwojga złego tutaj chociaż mogła się spodziewać, skąd przyjdzie atak. W otwartej przestrzeni nie miałaby takiego komfortu.
- Jak się czujesz? Nie wiem, na ile mikstura pomogła - zwróciła się do Progana, z którym chciała jeszcze zamienić kilka słów przed naradą.

20
Zakończone wyprawy / Odp: Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
« dnia: 15 Październik 2017, 11:46:51 »
Zmierzchało. Długoucha poprawiła się nerwowo w miejscu. Podsłuchane rozmowy o liszach, magach i wampirach wcale nie pomagały. Już przetrwanie poprzedniej nocy nastręczyło sporo problemów, a choć teraz byli lepiej przygotowani, to Tinuviel nie wątpiła, że i wąpierze zechcą ich przywitać w większym składzie. Oczywiście było na to jeszcze zbyt jasno, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc elfka wyciągnęła srebrny sztylecik i ułożyła go sobie na kolanach.
Dopiero wspomnienie o (kolejnej?) śmierci Melkiora sprawiło, że skupiła się bardziej na rozmowie hrabiego z krasnoludem.

Strony: [1] 2 3 ... 84
SMF 2.0.15 | SMF © 2017, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzezone.