Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Dział Wypraw / Odp: Na zachodzie bez zmian IV - Grobowiec Sterlinga von Hohensteina
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Marduk Draven dnia Dzisiaj o 21:33:41 »
- Czułem, że to powiesz - odrzekł Melkiorowi. Złapał za wiosła i odepchnął szalupę od pokładu statku, po czym zaczął wiosłować, kierując się tym samym w stronę wypatrzonej przez Kazmira wysepki.
2
Stare miasto / Odp: Herold [wypłaty z tytułu posiadania ziem]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Marduk Draven dnia Dzisiaj o 21:31:21 »
Cerbin jak co tydzień przybyła do pałacu.
- Dzień dobry, jestem Cerbin, od pana Dravena i przybywam po jego pieniądze za ziemie Gear, Rudar i Feros.

6948g + 240g = 7188g
3
Dział Wypraw / Odp: Światło i cień
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kendes z śniącego ognia dnia Dzisiaj o 21:19:18 »
z całą twarzą zatopioną w wątpliwej mieszaninie, a być może całą głową gdyż trudno stwierdzić jak bardzo częściowo jest się zatopionym w kałuży, postarał się zachować spokój i podnieść przy pomocy swoich rąk z nad sadzawki by... no cóż nie udusić się na śmierć w jakimś cuchnącym łajnie z wodą. Po tym jak Kendesowi udało się podnieść pysk znad wody użył prawej ręki by odepchnąć się od podłoża u wprawić się w obrót który pozwoliłby odsunąć się od sadzawki bez ryzka dalszej hańby. Po udanym manewrze postanowił pozostać chwilę w pozycji leżącej na plecach by odsapnąć.
4
Dział Wypraw / Odp: Światło i cień
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Funeris Venatio dnia Dzisiaj o 20:54:56 »
Kendes szedł więc do przodu, przed siebie, nie rozglądając się nawet po okolicy. Nie próbował znaleźć schronienia, nie starał się osłonić się od wiatru czy deszczu, po prostu brnął w ulewę, brnął w burzę, kroczył przed siebie, ku zatraceniu, ku nieznanemu niebezpieczeństwu. Nie podejmował żadnych działań, nie widział dla siebie lepszego miejsca, szedł więc. Szedł tak następną godzinę, wyczerpany niesamowicie, zmagając się z wichurą i nie tracąc rezonu, po kostki i dalej, w błocie i kałużach, aż wreszcie upadł po raz pierwszy. Twarzą wylądował w rozjechanej przez wozy koleinie, zanurzył się porządnie w brudnej, śmierdzącej końskimi odchodami sadzawce, która utworzyła się na drodze. Autentycznie zaczął się w niej topić.
5
Dział Wypraw / Odp: Światło i cień
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kendes z śniącego ognia dnia Dzisiaj o 20:20:12 »
//Myślałem że chcesz wszystko zacząć od tego siedzenia w karczmie, sądząc po słowach ,, Usiądź sobie w "Lądującym Kormoranie" i zobaczymy" ten pierwszy post miał być takim backstory czemu się tam znalazłem. Takie małe nieporozumienie nam weszło. :/

Już dwie godziny marszu pomyślał jaszczur, nie wiedząc ile czasu dokładnie zajmie mu dojście do Ysery, nie miał przecież żadnego wygodnego małego urządzenia które pokazało jak długo musiał by kroczyć w zwyczajnym tempie by dotrzeć na wyznaczonej przez siebie trasię, dlatego też postanowił zająć się rozmyślaniem o ostatnich rzeczach które mu się przydziały, co mogło być dobrym sposobem by odciągnąć uwagę od dość niekorzystnej dla niego pogody Wszyscy się gdzieś poroznosili... nawet ten dziwny grajek ze skrzydłami co go dzieci obrzucali jakimiś tam obiektami... miał niezłe wejście, nie codziennie widzi się ludzi spadających z nieba, Ciekawe czy takie latanie go męczy hmmm... takie ptaki potrafią wiele godzin latać w powietrzu, ale ich waga jest niewielka, a w przypadku dorosłego chłopa co waży pewnie jakieś osiemdziesiąt plus to musi być trudne... chyba... Jeśli go kiedyś znowu spotkam zapytam się... naturalnie Kendes podczas rozmyślań szedł dalej, gdyż zatrzymanie się w miejscu byłoby bezcelowe, a miejsc do częściowego ukrycia się przed pogodą nie widział.
6
Pałac / Odp: Sala Tronowa [audiencje, skargi, propozycje]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Funeris Venatio dnia Dzisiaj o 19:43:47 »
Butch przyszedł do pałacu.
- Dzień dobry, przyszedłem odebrać dietę Wielkiego Lorda Elekta Funerisa Venatio.

7 615 + 280 = 7 895
7
Dział Wypraw / Odp: Światło i cień
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Funeris Venatio dnia Dzisiaj o 19:42:18 »
Kendes obwiesił się mieczem, łuk włożył w sajdak, do kieszeni włożył butelkę wina i ruszył przed siebie, przez miasto. Było atunus, rozkwitnięte w pełni, szarym niebem i zimnym wiatrem panoszące się ponad stolicą królestwa Valfden. Drzewa i krzewy na skwerach i parkach straciły swój zielony kolor, przemieniły się w żółć, czerwień, pomarańcz i fiolet, znacząc gęstym kobiercem ulice i rynsztoki. Ludzie i nieludzie przemykali w różnych kierunkach, próbując osłonić się od wiatru i panującej atmosfery, jak najszybciej dotrzeć do swoich destynacji. Jaszczur był ciepłolubny, niemalże z definicji swojego gatunku, dlatego też taka pogoda i aura nie sprawiały, że uśmiech samoczynnie pojawiał się na jego gadzim pysku. Szpiczaste zęby odsłonięte do zachmurzonego nieba zdawały się jednak przeczyć biologii, gdy Kendes, wychowany w plemieniu Śniącego Ognia, kroczył raźno przed siebie.
Wyszedł przez jedną z bram na wschodzie miasta, jak można się spodziewać, na pewno nie bramę Główną, jak sam ją w myślach nazwał, gdyż Efehidon bram w murach miejskich miał zapewne kilkadziesiąt. Miasto takich rozmiarów nie mogło sobie pozwolić, by wszyscy jego mieszkańcy i przyjezdni gnieździli się w wąskim gardle czterech czy dziesięciu przejść. Szlak, którym Kendes podążył, faktycznie, był udeptanym, wyjeżdżonym, stałym gościńcem, prowadzącym prosto do stolicy ze wschodu. Szlak ten, pokonując dwoma mostami jedną z bliźniaczych wielkich rzek centrum wyspy, prowadził na wschód, zakręcając po kilkudziesięciu milach na południe. Kierował się nad wybrzeże, by dotrzeć do Atusel. Dopiero tam, w niedalekiej odległości od portowego kwiatu Valfden, odbijał odnogą w stroną Raschet i dalej na zachód.
Szlak ten, mniejszą arterią, nieco mniej uczęszczaną, jednak równie dobrze strzeżoną i zadbaną, kierował się w pewnym momencie nie na południe, lecz na północ. Dużo dłużej prowadził na wschód niż korytarz na Atusel, bardziej stanowczo biorąc zwrot, niemalże o dziewięćdziesiąt stopni. Wkraczał na tereny hrabstwa Maer, byłej strefy wpływów barona Funerisa Venatio, gdy ten jeszcze nie zmienił się w anioła i nie zaczął podróżować między światami.
Kendes powziął sobie za cel Yserę, niewielką miejscowość w dystrykcie Kadev, gminie Utamin. Leżała ona niedaleko morskiego brzegu, można by rzec, że o rzut beretem. Patrząc pobieżnie na mapę prowincji królestwa, można było śmiało oszacować, że wioska ta leżała około dwieście pięćdziesiąt kilometrów od Efehidonu, idąc najbardziej uczęszczanymi i wydeptanymi drogami. Główny szlak mienił się świetną trasą, by dotrzeć do upragnionego miejsca. Jaszczur wyruszył jednak z domu godzinami wieczornymi, które w czasie atunus oznaczały, że dawno już zapadł zmrok. Nikt go nie niepokoił, gdy szedł ulicami miasta, jako że główne arterie były wcale bezpieczne i dobrze oświetlone. Udało mu się również wydostać przez bramę tuż przed jej zamknięciem, a że nikt go nie okrzyknął, Kendes wyruszył sam w podróż swojego życia.
Gdy zniknął już za podgrodziem i ostatnimi zabudowaniami przylegającymi do wielkiej, tętniącej życiem metropolii, wyszedł na szlak. Słońca nie było dawno na horyzoncie, księżyc chował się bojaźliwie za ciemnymi, kłębiącymi się nad głową chmurami. Wiatr zrywał się i cichł, drażniąc się ze wszystkimi, którzy byli akurat na szlaku. Z tymi, którzy mieli nieprzyjemność na tym szlaku się znaleźć. Większość z nich miała tę niewygodę i niepewność wkalkulowaną w biznes, którym się kierowali. Pojedyncze wozy, jeźdźcy i raczej naprawdę niewielu pieszych przechodniów opuszczało miasto w takich godzinach. Kendes był jednym z nich.
Szedł zrazu raźno i do przodu, przyjmując na osłonięte nędzną koszulą ciało smugi wiatru. Ten po dwóch godzinach zerwał się porządnie, pociągnął za sobą burzowe chmury, które gnały w stronę stolicy, od morza. Błysk rozjaśnił niebo, a grzmot gruchnął w uszy jaszczura kilka chwil później. Ptaki zerwały się z drzew, odleciały byle dalej. Chwilę później zaczęło padać. A lało, jakby niebo chciało utopić cały świat w swojej rozpaczy.
Jaszczur był kilka godzin marszu od stolicy, na gościńcu nie było nikogo oprócz niego. Była zapewne około trzecia, może czwarta godzina po północy. Wszystko, co Kendes miał przy sobie i na sobie było przemoknięte do ostatniej nitki, on sam zaczął słaniać się ze zmęczenia i warunków pogodowych. Nie wyglądało na to, by cokolwiek miało się w jego położeniu poprawić.
8
Dział Wypraw / Odp: Pirackie porachunki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Melkior Tacticus dnia Dzisiaj o 19:24:58 »
- Mewa nasrała na czoło bosmana, a tak to nic.
9
Dział Wypraw / Odp: Na zachodzie bez zmian IV - Grobowiec Sterlinga von Hohensteina
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Melkior Tacticus dnia Dzisiaj o 19:22:06 »
Melkior zszedł do łodzi, poczekał aż reszta wsiądzie i odwiązał liny. Usiadł.
- No Marduk, wsiadłeś pierwszy więc wiosłuj.
10
Dział Wypraw / Odp: Na zachodzie bez zmian IV - Grobowiec Sterlinga von Hohensteina
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Pelikaner ibn Atakur dnia Dzisiaj o 11:58:09 »
Pelikaner zostawił swoje królestwo i poszedł po bronie. Kiedy wrócił, słuchał historii krasnoluda i zszedł za nim do łódki.
Strony: [1] 2 3 ... 10
SMF 2.0.15 | SMF © 2011, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzeżone.