Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Malavon

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 32
41
Sąd Najwyższy / Odp: Kancelaria Sędziego Salazara Trevant
« dnia: 21 Lipiec 2015, 23:42:52 »
-Chyba nie ma takich obecnie, choć podczas mojego ostatniego procesu dość było chętnych na obronę. - odpowiedziałem na temat ostatniej kwestii. -Ale o to można martwić się później. Skoro zaproponowała pani podzielenie się informacjami na temat procesu i całej reszty to chętnie posłucham. A potem możemy wyznaczyć termin owej rozprawy.

42
Sąd Najwyższy / Odp: Kancelaria Sędziego Salazara Trevant
« dnia: 21 Lipiec 2015, 22:51:04 »
Zapukałem grzecznie do drzwi kancelarii sędziego.

43
Podgrodzie / Odp: Dom Malavona
« dnia: 21 Lipiec 2015, 22:50:25 »
Wróciłem do domu z nocnej przechadzki i rozejrzałem się w poszukiwaniu jakiegoś kubka. Zamiast tego natrafiłem na list. Wraz z każdym czytanym słowem mój uśmiech się poszerzał. Schowałem list za swój pancerz i ruszyłem w drogę.

44
Rynek / Odp: Mroczny Pakt [rekrutacja]
« dnia: 05 Lipiec 2015, 14:45:04 »
Mój pakunek męczył mnie niemiłosiernie, więc chciałem jak najszybciej się go pozbyć. Nie przyglądając się zbytnio trafiłem do budynku. Wtaszczyłem Dariusa do środka i odsapnąłem nieco.
-Ten tego...przyniosłem materiały dla pana Salazara Trevant. Chciał żeby mu z tym pomóc... Wtedy zorientowałem się, że trafiłem do antykwariatu. -Chyba lekka pomyłka...to ja lepiej tutaj to zostawię i sobie już pójdę... Czy na pewno się pomyliłem? Elf nie wiedział do końca. I chyba nie chciał dalej wiedzieć. Czmychnąłem czym prędzej z tamtego miejsca.

//: Edit: Ciało Dariusa miało przy sobie doczepiony worek z zawartością. W środku znajdowało się 1000 grzywien, które elf również zabrał cichcem z domu sędziego.

45
Dwory szlacheckie / Odp: Dom Salazara
« dnia: 05 Lipiec 2015, 14:39:52 »
Nietypowe zadanie zostało powierzone akurat mi, nietypowemu elfowi renegatowi. Postanowiłem je wykonać od razu i nie tracić zbytnio czasu. Znałem nieco Salazara, więc wiedziałem gdzie mieści się jego dom. Równym krokiem udałem się w jego kierunku. Zatrzymałem się dopiero przed drzwiami. Nikim poza ewentualnymi sąsiadami nie musiałem się przejmować. Podobno większość podopiecznych sędziego toczyła teraz jakaś choroba. Podszedłem do wejścia i sprawdziłem zamek. Nie był zamknięty. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Mój szczęśliwy dzień. Kiedy tylko tworzyłem drzwi usłyszałem kasłanie i inne objawy wskazujące na chorobę "niewolników". Udałem się w kierunku tego dźwięku. Kolejnym dźwiękiem był mechanizm zwalniający ostrze w karwaszu. W jednym łóżku odnalazłem mężczyznę. Był nim Darius. Znałem go z wyprawy na archipelag Chatal. Spojrzał się na mnie mętnym wzrokiem. Szybkim ruchem ręki zatkałem mu usta, a drugą wyposażoną w ostrze podciąłem gardło wywołując obfite krwawienie. -Bez łez, teraz pozostał tylko sen... - wyszeptałem. Trzymałem jego usta póki drgawki targające ciałem nie ustały. Gdy już wiedziałem że nie wstanie, owinąłem jego ciało jakimś materiałem krawieckim. Tak, to jest dobra myśl. Darius był otulony tym niczym bela materiału do zakładu krawieckiego. No to idziemy. Pozostali najemnicy nie sprawiali kłopotu, gdyż kobiety słabo znosiły chorobę i spały pogrążone w jakiejś malignie. Z Dariusem w roli porządnego kawałka materiału dla krawca, trafiłem z powrotem na ulicę. Skierowałem swoje kroki prosto do odpowiedniego miejsca.

46
Podgrodzie / Odp: Dom Malavona
« dnia: 05 Lipiec 2015, 14:19:48 »
Zdziwił mnie nagły hałas w domu. Spojrzałem na swoje okno i zauważyłem jakiegoś gołębia. paskudne ptaszysko, niech no tylko go dorwę. Już chciałem skumulować trochę energii i zamrozić intruza gdy zobaczyłem że przy nóżce ma jakąś wiadomość. A więc to tak... Odebrałem przesyłkę pozwalając kurierowi wrócić do jego pana. Rozwinałem niewielką wiadomość i zacząłem czytać. Hmm, jak mus to mus.

47
Widzimy się po raz kolejny bydlaku... Miałem do czynienia z czarnymi wiwernami już kiedyś i wiedziałem, że nie należy ich jakoś lekceważyć. Przygotowałem swoją mocą, żeby w razie konieczności użyć jakieś zaklęcia.

48
-Znów niewiele ciekawego. Chyba powrót będzie najlepszym wyjściem patrząc na to zrujnowane pomieszczenie. Nie ma co ryzykować życia dla paru śmieci w tej kupie gruzu.

49
-Kupa gruzów i nóż, nic za specjalnie ciekawego pani przewodnicząca. - skomentowałem znalezisko dokonane przeze mnie i Anette. -Idziemy do kolejnego?

50
Szybkie bydlaki Z energią skumulowaną w swych dłoniach zbliżyłem się do Salazara. Szybko uwolniłem pokłady mocy, dodając krótkie słowa zaklęcia. -Anoshu! Z moich dłoni wydobył się lodowy podmuch, który skierowałem na atakujące zjawy. Jednocześnie uważałem żeby nie trafić niczym Salazara. Chciałem jedynie odpędzić czy pozbyć się paskudnych zjaw.

51
-Amatorzy większych wrażeń, huh? - zwróciłem się do niemych zjaw lecących w naszym kierunku. Skumulowałem nieco swojej mocy w dłoni, a następnie pozwoliłem wysączyć jej się na zewnątrz. -Izosh! - rzuciłem słowa, które pomogły mi ukształtować lodowy sopel. Gdy już powstał, cisnąłem nim w ducha mającego na sobie złote bransolety.

52
Westchnąłem głośno.
-Ech, pech chciał że nie mam nic żelaznego z sobą. Poza zapewne przedstawicielką żelaznej kobiecej logiki. U tych to nigdy nie brakuje tego elementu. Mimo to poprawiłem miecz przy pasie, no i poszedłem za resztą zgrai. Być może oni wesprą mnie swoim żelastwem.

53
-Na to chyba masz akurat dwa sposoby. Jednym jest użycie egzorcyzmów i innych takich formułek. Drugim jest rozwiązanie sprawy która trzyma zjawę w naszym świecie. Przynajmniej tyle na ten temat pamiętam. Faktem było że mogłem się pomylić, gdyż najlepiej na tym znali się nekromanci tacy jak Salazar.

54
Nie wiedząc zbytnio gdzie iść postanowiłem ruszyć za moją nową i prawdopodobną zwierzchniczką. -Poczekaj chwilę. - powiedziałem do kobiety. ÂŁadunek nieco mi przeszkadzał w szybszym poruszaniu się, a i nie nawykłem do częstego dźwigania rzeczy. ÂŻywot maga był nieco prostszy. Ale cóż biedny elf jak ja może zrobić. Poszedłem więc za nią i starałem się nie narzekać zbytnio.

55
Kiwnąłem kobiecie na znak zgody. W sumie nie miałem pojęcia kim dokładnie jest, ale ostatnimi czasy przywykłem do towarzystwa tajemniczych dam i jegomości. Spokojnym krokiem skierowałem się do kajuty pierwszego oficera.

56
-Nigdy nie byłem patriotą i raczej byłem wierny zasadom swojego rodu. Ale o magię nie musisz się martwić. Gdybym tak otwarcie obchodził się teraz z jej znajomością to przybył bym tutaj teleportując się... - mówiłem do dwójki magów. -Jednak interes tej wyprawy to również mój interes. Jeszcze będąc w Pakcie z dziwnych przyczyn zniknęła mi suma ponad tysiąca grzywien. Pomijając pobicie i odebranie ekwipunku to również sprawiło, że odszedłem od was. - wytłumaczyłem nieco. -W każdym razie nie zamierzam szkodzić wyprawie. Skusiło mnie raczej nowe życie i zyski mogące z niej płynąć. - rzekłem spokojnie. -I wiem, że niektórzy z was chętnie widzieliby mnie martwego. ÂŚmieszne jak jeden czyn może przyćmić całe życie.

57
-Można tak powiedzieć. - odparłem. -I to Malavon, nie Malvaon. Chyba nigdy do końca się nie nauczycie. No i jednak wolałbym żeby zwracano się tutaj do mnie Remar. Nie wszyscy muszą wiedzieć kim jestem. Przed Tobą czy Rakbarem się nie ukryje, to nie nowość.

58
Chwilę stałem zamyślony na pokładzie, lecz wybudził mnie dźwięk. Remar. No tak, to ja. Wolnym krokiem ruszyłem za kapitanem okrętu. Domyślałem się czego może chcieć ode mnie, ale zawsze warto się upewnić. Przeklęta aura duszy.

59
Usłyszałem o zaciągu na statek będąc w mieście. Uznałem że skoro już byłem w ciągu różnych zadań i innych to nie zaszkodzi nieco się przewietrzyć i zajrzeć w dalsze zakątki. Dotarłem do statku, który miał mnie tam poprowadzić. Z niezbyt przyjemną blizną i dziwnie ostrzyżoną głowa stawiłem się przed człowiekiem zapisującym członków.
-Proszę dopisać Remara. Niestety nazwiska się nie dorobiłem w swoim życiu.

60
Podgrodzie / Odp: Dom Malavona
« dnia: 08 Maj 2015, 20:45:03 »
Po udanej misji wróciłem do domu żeby nieco odpocząć. Powaliłem się na łóżko i przed dłuższy czas wpatrywałem się w sufit powoli oddychając. Wtedy przypomniałem sobie o miksturze. Podszedłem do miski stojącej na stole. Było w niej trochę wody którą wcześniej przygotowałem. Obyłem nią twarz i zmoczyłem nieco włosy. Dalej szybkim ruchem odkorkowałem miksturę leczenia ran i wypiłem do dna.
-Pora coś zmienić. - powiedziałem do siebie. Sięgnąłem po barwnik, który zakupił jakiś czas temu. Niektórzy z balwierzy i ludzi tego rodzaju używali ich do farbowania włosów. Użyłem całej zawartości na mojej głowie. Musiałem trochę poczekać nim nowy kolor przyjął się. Większy kawałek szkła, który nazywałem lustrem jasno mi pokazał że specyfik zadziałał. Teraz pozostawało jedno. Złapałem niewielki nożyk. W tym domu służył mi on niemal do wszystkiego. Tym razem miał posłużyć do zupełnie czegoś innego. Parę ruchów i większość moich włosów leżała na ziemi. Gdy skończyłem, spojrzałem z zadowoleniem w swoje odbicie. To odbicie miało zwiastować nową przyszłość.

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 32
SMF 2.0.15 | SMF © 2017, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzezone.