Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Kenneth

Strony: [1] 2 3
1
Dracoński teleport / Odp: Dyskusja o grze
« dnia: 01 Sierpień 2019, 09:24:41 »
Ok. Odchodzę. Było mi bardzo miło i dzięki za co prawda krótką, ale bardzo przyjemną grę. Na pożegnanie moje uwagi:

plusy:
-Atmosfera wolności literackiej. Brak chwytów RPGowych które często ograniczają kreatywność.
-Zróżnicowane rasy i bardzo ciekawy wewnętrzny Lore
-Ciekawy, system walki PvE, nagradzający kreatywność, ale pilnujący by kanoniczna siła postaci była istotna
- Otwartość na zmiany i dodatki od graczy
-Wielki bestiariusz, system craftingu i alchemii w który nie zdążyłem się wkręcić ale wygląda super

minusy:
-Fałszywa obietnica PBFa Gothicowego. Świat trzyma się na własnych nogach, reklamowanie go jako świat pochodny od Gothicowego jest trochę nieszczere
-Połamany system pieniężny w którym bogaci stają się coraz bogatsi do stopnia absurdy, a biedni ledwie zipią (być może realistyczny, ale nieprzyjemny dla nowego gracza) w tym system nudnej niewolniczej pracy polegającej na pisaniu sam do siebie
-Brak aktywności w częściach wspólnych: całość akcji w dziale wypraw. Dużo więcej ciekawych interakcji między graczami byłoby gdyby wyprawy działy się wprost w świecie. Dałoby to też wrażenie bardziej żywego świata
-Brak możliwości wybrania skilli startowych związanych z historią postaci powoduje, że jako nowy gracz od początku szukasz tego co nie zbalansowane zamiast najciekawsze
-Brak off-topowego PvP gdzie można by ćwiczyć walki nie narażając się na utratę postaci
-Brak, zauważalnej "dużej fabuły", która pchałaby wszystkich w jakimś kierunku wymuszając interakcje między graczami
-niejasny system multi kont (nie wiadomo czy rozmawiasz z jedną osobą czy kilkoma, a czasem to ma znaczenie).
-Niejednolity system GM (pojedyncze konto narrator, które istnieje powinno odpisywać na wszystkie GMowe posty.)
-Moderatorzy samo-moderujący swoje rozmowy z NPCami


Nie bierzcie tego proszę jako jakieś wredne narzekanie. PBF jest fajny, tylko po prostu nie dla mnie. Z mojego feedbacku weźcie co chcecie. Bawcie się dobrze i bywajcie. Na pewno jeszcze czasem wpadnę do was poczytać wasze wyprawy, bo niektóre są naprawdę super.

Cześć :)

2
Gildia Łowców / Odp: Święty Gaj (spis członków)
« dnia: 27 Lipiec 2019, 13:23:27 »
Kenneth wprost z miasta udał się do gminy Aqtos, zgodnie ze wskazówkami danymi mu przez Rowana. Tam z dużym trudem, ale jednak udało mu się przekonać jednego z wieśniaków, aby wskazał mu drogę do najgęstszego lasu w okolicy. Strzał był dobry. Już wkrótce drzewa zaczynały rosnąć coraz gęściej. Po około kilometrze od ostatniej wiosce, zaczęły pojawiać się drzewa, które zdawały się być stare jak świat. Niektóre z nich martwe i przewrócone, inne przecząc logice wydawały się przewodzić swoim młodszym sąsiadom. Ork kierował się w stronę gdzie rosło coraz więcej tych prastarych drzew. Wtedy się zorientował, że coś jest nie tak. A właściwie. Coś jest... nienaturalnego, ale jak najbardziej tak. Mimo tego, że był dzień w lesie było ciemno, to jeszcze nic dziwnego, ale ork nie czuł strachu. Nawet nie niepokoju. Las wydawał się być przyjazny, a nawet witać go. Nagle drzewa skończyły się i przed orkiem pojawił się prastary, zarośnięty chram. Kenneth znalazł odsłonięte miejsce, w którym wiedział, że zostanie łatwo znaleziony, usiadł w siadzie skrzyżnym i zamknął oczy.
- Przodkowie... Czy dobrze robię zbliżając się do ludzi, którzy kontrolują duchy? Wydają się być po naszej stronie. Ale czy naprawdę mogę im zaufać?
Tatuaże zapiekły przyjemnym ciepłem.
Ork pogrążył się w zadumie

3
Podgrodzie / Odp: Dom Kennetha
« dnia: 27 Lipiec 2019, 13:02:08 »
Kenneth wpadł domu, odłożył kły niedźwiedzia na stół, łuk oparł o ścianę, a kołczan powiesił na haku. Zrzucił z siebie ubrania i zasnął. To były ciężkie dwa dni.

Obudził się o świcie. Zdziwił się że spał tylko 3-4 godziny, a czuł się aż tak wypoczęty. No cóż. Nieważne. Czas spotkać innych łowców i dowiedzieć się o co chodzi z tą plagą. Zebrał gratyi wyszedł. W domu zostawił tylko kły niedźwiedzia.

4
Dzielnica handlowa / Odp: Halton [NPC] (skup trofeów)
« dnia: 27 Lipiec 2019, 07:42:46 »
ach. Mój błąd. To zmęczenie. Wybacz Mor... Haltonie synu Najiba. Zatem 30 grzywien

Kenneth owi nawet nie chciało się być zły na to jakie to zdzierstwo. Że pewnie sprzeda to jakiemuś bogaczowi za 200 grzywien pod kominek. Wziął swoje pieniądze i wychodząc tylko pomachał przez plecy

135+30= 165

5
Dzielnica handlowa / Odp: Halton [NPC] (skup trofeów)
« dnia: 26 Lipiec 2019, 23:11:33 »
- nie oszukuj ludziku. Przecież umiem czytać i widzę że jeśli skóry nie ma w spisie to 50% z 15 grzywien. Czyli 7.5 za metr. 5 należałoby się od skóry wilka a nie "misia"

Odparł znudzony ork poważnie rozważając opcję odgryzienia kupcowi twarzy.

// to jest targowanie fabularne czy nie doczytałem czegoś?

6
Dzielnica handlowa / Odp: Halton [NPC] (skup trofeów)
« dnia: 26 Lipiec 2019, 21:50:21 »
Do sklepu wtoczył się wycieńczony ork. To chyba jedyny moment w którym te giganty nie wyglądają przerażająco. Po drodze obmył się w rzece więc przynajmniej nie był już cały w niedźwiedziej krwi. Rozwinął na ladzie rulon z niedźwiedziej skóry i spytał ile za to dostanie.

16 pazurów niedźwiedzia 8*0.5 = 4 grzywny
5m2 skóry niedźwiedzia 5*7.5 = 37.5 grzywny
2 kły niedźwiedzia 2*0.5 = 1 grzywna
suma: 42.5 grzywny

Na dźwięk tej sumy orkowi pociemniało w oczach. Czy ten idiota nie rozumie ile wysiłku kosztowało go pozyskanie tego wszystkiego?
Mam nadzieję, że przynajmniej zaokrąglisz w górę MORRA.
Powiedział szczerząc kły. Był w fatalnym humorze. Musiał się przespać.

135+43 = 178 grzywien

7
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 26 Lipiec 2019, 16:50:08 »
To wszystko było bardzo ciekawe. Kenneth westchnął. Musiał to przemyśleć.
- no dobrze. Daj mi dzień na obmycie się i sprzedaż. I myśli. Potem wyznacz czas i miejsce. Jeśli dowiodłem swojej wartości chciałbym się nauczyć wszystkiego co wiecie

8
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 26 Lipiec 2019, 15:35:29 »
Kenneth warknął. Nie podobał mu się mentorski ton z jakim odnosił się do niego Rowan. Odetchnął jednak. A więc to nie nekromancja. A przynajmniej eie taka forma którą znał z dzieciństwa. Musiał dowiedzieć seę o tym więcej i wtedy zdecyduje czy nie znaleźć wszystkich wyznawców tej "bogini" i ukarać za te występki. Na razie jednak potrzebował dowiedzieć się tyle ile było możliwe.
historia za historię elfie
Zaczął ork
- opowiem Ci historię moich przodków. Wtedy zrozumiesz moją reakcję na związanego ducha.
I zaczął opowiadać. O Beliarze który jeszcze przed pierwszą wojną bogów wybrał ich na rasę swoich sług. O legionach ciał bez dusz oraz dusz bez ciał które mroczni magowie czarnego Boga pchali w awangardzie swoich armii. Opowiedział mu o krushak i przeklętych szamanach którzy sprzedali swe dusze dla demona który obiecywał im wolność od beliara tak naprawdę będąc kolejnym z jego sług. W końcu Opowiedział o pszodkach. I o tym że każdy godny wojownik otrzymuje wsparcie od swoich, również godnych przodków. Nie musiał tłumaczyć dlaczego pozbawienie kogoś możliwości spoglądania i wspierania swoich potomków jest zbrodnią. Na końcu dodał
najpotężniejsi z naszych szamanów potrafią manifestować dusze i korzystać z ich pomocy. To dlatego według niektórych jeden osrkowy arcyszaman jest wart tuzina ludzkich czarodziei. Te dusze nie są jednak w żaden sposób związane. Mogą odejść w każdej chwili. A nawet ukarać szamana za niehonorowe zachowanie. Włącznie z karąśmierci .
Odetchnął skończywszy odpowiedź i spojrzał na Lisa szukając jakiegokolwiek śladu cierpienia. Spojrzał na Rowana.
a teraz ty opowiedz mi o swojej bogini. Wytłumacz dlaczego pozwalając wam korzystać z dusz nie jest gorsza od beliara i jego nekromantów. I opowiedz o tej pladze. Jeśli naprawdę może sięgnąć dusz, to świętym obowiązkiem każdego prawowiernego orka jest to powstrzymać. Każda dusza która nie dostanie się do domu przodków to niewybaczalna strata dla wszystkich przyszłych pokoleń

9
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 26 Lipiec 2019, 14:59:12 »
Widząc Rowana bawiącego się z liskiem-iluzją Kennethowi niemal opadły ręce. Opadłyby gdyby nie trzymał w nich łuku i łupu.
- a więc to ty.
I wtedy do niego dotarło
- Umiesz przywiązywać  umarłych do ziemi?
Kenneth starał się mówić spokojnie. Ale z trudem panował nad nerwami. Powstrzymywanie ducha przed wejdściem o domu przodków to niewybaczalna zbrodnia. Kiedy orkowi szamani łapali nekromantę który dokonywał takiej zbrodni przywiązywali go do słupa na leżąco twarzą do ziemi i na zmianę spalali go powoli od nóg do góry i leczyli tak długo aż rozum nekromanty rozpadał się z bólu i uznawali że nekromanta nie jest w stanie w pełni rozumieć ból który otrzymuje. Wtedy unicestwiali jego dusze potężną czarną magią. Nawet szamani nie byli tak okrutni by związać dusze na ziemi. Jedyne co powstrzymało Kennetha od natychmiastowego ataku to fakt że liszachowywał sieę jakby był szczęśliwy. Duszę diesię zmusić do wielu rzeczy. Ale nie do szczęścia.
- o co tu chodzi?
Spytał gdy był już pewny że pytanie nie zabrzmi jak warknięcie.

10
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 26 Lipiec 2019, 13:06:12 »
Kenneth odetchnął. A więc to koniec. Będzie musiał poważnie się rozmówić z Rowanem w sprawie tej iluzji. No nic. Zdjął cięciwę z górnego ramienia łuku i położył obok. Usiadł do niedźwiedzia z prawą zabrał się do roboty. Najpierw oskórował zwierzaka. Następnie zabrał się za kły, a w ostatniej kolejności pazury. Owinął kły i zęby ciasno w skórę uważając by jej nie podziurawić, a cały rulon wziął na drogę pod pachę. Niestety zwykłe żelazne strzały nie nadawały się do dalszego użytku.

Po wszystkim Kenneth zarzucił prostu już łuk na ramię i wyszedł z groty za Rowanem.

//Bilans po wszystkim:

+16 pazurów niedźwiedzia
+5m2 skóry niedźwiedzia
+4 kły niedźwiedzia
30-3=27 strzał żelaznych

11
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 26 Lipiec 2019, 12:32:26 »
Kenneth wrył pięty w ziemię. Rowan. Odetchnął. To był test? Z trudem powstrzymał gniew. Szał berserkera wciąż gotował mu się w żyłach. Myśl, że walka była ustawiona, albo, że doszłoby do interwencji na jego korzyść była więcej niż bolesna. Na szczęście dla wszystkich zainteresowanych, nie był już młodzikiem. Umiał kierować swoim gniewem. Całkowicie zignorował uwagę o smaku. Żaden trawojad tego nie zrozumie
- Na dole tej groty, może być coś albo ktoś kto nas zaatakuje od tyłu, wcześniej omamiło mnie iluzją. Chciało, żebym wpadł na tego niedźwiedzia nieprzygotowany
W miarę gdy Kenneth dzielił się tymi uwagami orientował się, jak bardzo są bez sensu. Długouchy łowca na pewno wiedział o tym terenie więcej niż on, a jego zmysły z pewnością wychwyciłyby potencjalne zagrożenie. Nim Rowan odpowiedział Kenneth zdążył machnąć ręką i powiedział tylko
- Pozwól, że najpierw oprawię zwierzynę. Przyda mi się te kilka groszy za skórę i kły, a nie widzi mi się łażenie góra dół do jakiejś groty niczym krasnal

12
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 26 Lipiec 2019, 10:37:33 »
-Walczyłeś dzielnie bracie
Powiedział na głos Kenneth obserwując opuszczającego ciało ducha. Wśród orków śmiertelni wrogowie stają się braćmi po walce. Jest to wyraz kultury i tradycji głoszącej, że jedynie walka pozwala na zrozumienie, a walka na śmierć i życie zrozumienie absolutne. Chyba tylko ta tradycja pozwalała na krótkie i chybotliwe sojusze między wiecznie skłóconymi klanami. Przykąkł przy głowie niedźwiedzia, jedną ze strzał naciął sobie skórę na kciuku, wycisnął trochę krwi, zmieszał z krwią niedźwiedzia i wyrysował symbol swojego klanu na głowie niedźwiedzia, a potem uproszczoną głowę niedźwiedzia na własnym ramieniu. Miejsce na nowy tatuaż.
- Obiecuję ci rewanż, kiedy spotkamy się ponownie w domu przodków. Wtedy ty będziesz mógł wybrać broń którą mam walczyć
Powiedział nad ciałem zdając sobie sprawę z tego, że wygrał tylko dzięki dystansowej broni. Z bliska niedźwiedź rozdarłby na strzępy nawet jego wielkie ciało.
Skupił się na słuchu. Nic. Ale może to adrenalina hucząc mu w uszach zagłuszała bardziej subtelne sygnały.
Czas zdecydować co dalej. Po pierwsze. Posiłek zwycięzcy. Kenneth usiadł przy ciele niedźwiedzia. Zaklął. Jak mógł wybrać się na polowanie bez sztyletu. Westchnął i wyrwał strzałę czaszki drapieżnika. Drzewiec złamany. I tak nie nada się do niczego więcej. Korzystając z bocznych krawędzi grotu, naostrzonych by przecinać się przez pancerz wykonał długie cięcie od gardła aż po podbrzusze. Ułożył wnętrzności na jednym zgrabnym stosie, następnie rozchylił z miłym chrupnięciem żebra. Odciął serce, ocenił jego wielkość. Bez wątpienia serce wojownika. Wgryzł zęby w mięsistą tkankę. Orkowie jako fundamentalnie mięsożerne istoty nie mają problemów nawet z jedzeniem padliny. Świeże mięso to idealna przekąska. Nie za dużo by czuć się ociężały, ale dość by zabić nieprzyjemne ssanie. Kiedy skończył posiłek zaczął rozważać rozebranie niedźwiedzia na składniki. Później. Najpierw musi mieć pewność, że jest bezpieczny. Wstał z ziemi, podniósł łuk i wyciągnął strzałę. Dalej nie rozwiązał zagadki iluzorycznego lisa. Jeśli niedźwiedź był kontrolowany przez maga, ten myśli pewnie, że niedźwiedź dokonał dzieła i teraz posila się orkiem. Na samą myśl ogarnęła go złość. Myśl, że ktoś skorzystał z tak dumnego i wspaniałego wojownika jak ów niedźwiedź by chronić swoje przestraszone dupsko była nie do zniesienia. Opanował chęć zaszarżowania z rykiem w dół. Odetchnął, uspokoił serce, ale nie zapomniał uczucia. Powoli, uważając na każdy krok ruszył dalej w dół groty. Gdyby zobaczył go teraz człowiek o słabym duchu, bez wątpienia po prostu opuściłby swoje ciało. Ork cały ubrudzony od świeżej krwi, włącznie z twarzą i zębami, świeży symbol wyszczerzonego niedźwiedzia na przedramieniu. Łuk w rękach. Ogień gniewu w oczach.

13
Dracoński teleport / Odp: Propozycje ekwipunku dla Izby Lordów
« dnia: 26 Lipiec 2019, 09:11:54 »
Projekt broni do zdobycia na wyprawie:
Orkowy łuk wojenny ze starego świata. Nieznany materiał przypominający z wyglądu kość, ale diabelnie ciężki i zadziwiająco sprężysty
Łuk 2 kg + majdan 0,05kg + oburęczny 0,25kg = łącznie 2,3kg

Nazwa broni: Krash-Antak - kieł gryzący z daleka
Rodzaj: długi łuk
Ostrość: 20 + ostrość materiału strzały
Opis: Wykonany z 2.3kg nieznanego materiału o zasięgu do 300 metrów. Łuk o zadziwiającej długości 2.5m z pewnością nie został stworzony z myślą o ludzkich łucznikach. Majdan za gruby by wygodnie trzymać w ludzkiej dłoni, waga za duża by wygodnie go nosić i przede wszystkim siła naprężenia sprawiają że tylko najsilniejsi z silnych są w stanie posługiwać się tą miniaturową balistą.
Wymagania: Walka bronią dystansową [50%], siłacz (gracz bez atrybutu "siłacz" nie będzie w stanie naciągnąć tego łuku)

14
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 25 Lipiec 2019, 21:45:19 »
Widząc że stwór jest materialny Kenneth poczuł niemal zawód. A więc to po prostu Niedźwiedź. Nie miał jednak czasu myśleć. Rana choć niewątpliwie śmiertelna nie powaliła niedźwiedzia, a ork nie mial zamiaru schodzić z tego świata razem z nim. Zanim drapieżnik zdążył złamać strzałę, łuk już trzeszczał z napięcia. Gdy ruszył w stronę Kennetha ten wypuścił celując w oko. Następnie odskoczył od kamienia na dwa susy napił łuk po raz trzeci i czekał aż ranne zwierzę wyskoczy.  Niedźwiedź naprawdę poważnie ranny dalej nie chciał seę poddać. Zawzięta bestia. Zeskoczył z kamienia i szykował się do ataku łapami gdy Kenneth wystrzelił. Żelazny pocisk wypuszczony przez wprawnego łucznika nie mógł chybić z odległości dwóch kroków i zagłębił się w drugim oku aż po lotkę. Ciało siłą rozpędu posunęło jeszcze po skałach i zatrzymało się dopiero pod nogami orka. Ten jednak nie mógł zrzucić z siebie wrażenia że to jeszcze nie koniec.

// pozwoliłem sobie w tym poście na trochę więcej kontroli. Jeśli mam coś wyedytować to powiedz

15
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 25 Lipiec 2019, 17:22:53 »
Usta orka wykrzywiły się w morderczym uśmiechu. Niedźwiedź. Godny przeciwnik. I wypuścił strzałę celując wprost w otwarty pysk bestii. Choć wydawało się to niemożliwe kiedy jeszcze strzała była w locie ork wspomniał iluzję. Z nową strzałą i już napinając łuk obserwował efekt swojego strzału. Dalej coś tu nie pasowało.

// sory że dopytam ale ciągle się uczę tutaj. Mam jako ork dwa finiszery więc kat.1 Niedźwiedź mogę po prostu zabić. Jedyne pytanie czy to rzeczywiście jest Niedźwiedź? Post krótki bo zupełnie nie wiem jaki będzie efekt ataku.
P.S. Kudłata bestia potężnej postury i wzrostu co? Aż mi apetyt zrobiles

16
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 25 Lipiec 2019, 14:49:40 »
oddałbym ulu mulu za solidną pochodnię
Pomyślał Kenneth gdy usłyszał niski warkot potwora. Nie miał jednak zamiaru się poddawać. Wiedział że to na co poluje potrafi wytwarzać iluzje. Nie sposób ocenić czy prawdziwa była kakofonia którą słyszał schodząc czy warkot który usłyszał na dole. Stawiał na to że żadne. Ustawił się plecami do wejścia zdeterminowany nie spoglądać za siebie. Przyzwyczajenie wzroku do śladowych ilości światła które wpadało przez otwór było sprawą życia i śmierci. Kiedy uznał że widzi kontury wnętrza groty napiął łuk, wziął głęboki wdech i wydał z siebie potężny orkowy ryk bojowy. Jednocześnie przeklinając swoją głupotę i będąc zadowolony z ryku celował wgłąb groty licząc że sprowokuje albo wystraszy przeciwnika na tyle by ruch ujawnił jego pozycję.

17
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 25 Lipiec 2019, 14:03:22 »
To było ciekawe. Iluzja. Kenneth nie mógł sobie przypomnieć żadnego zwierzęcia, które potrafi rzucać iluzję. Nie miał jednak zbędnych wątpliwości. To coś zorientowało się, że Kenneth zastawił pułapkę i teraz zastawiło pułapkę na niego. Uśmiechnął się, rozruszał stawy, i rozgrzał ramiona łuku. Był gotów. Zapowiadały się ciekawe łowy. Ork bardzo ostrożnie, stąrając się stąpać jak najciszej ruszył w dół groty ze strzałą na majdanie.

18
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 25 Lipiec 2019, 12:31:41 »
Kenneth osłupiał. Lis do niego zamrugał, i "otarł się" nie wywołując, żadnego uczucia dotyku. Rozejrzał się próbując zlokalizować cokolwiek co mogłoby spowodować halucynacje. Grzyby? Czarodziej? Pochylił się i dotknął własną nogę by upewnić się, że ma czucie, a następnie powolutku wyciągnął prawą dłoń wierzchem w kierunku lisa, aby dać się powąchać, a jeśli się nie przestraszy to go pogłaskać. Z palców nie wypuścił jednak strzały i cały czas zachowywał czujność.

19
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 25 Lipiec 2019, 12:13:17 »
Kenneth przez sekundę zastanawiał się, czy wypuścić strzałę. Jedzenie, kły, futro. Rozluźnił ramiona łuku. Przechylił głowę.
- Nie boisz się mnie, mały?
Spytał cichym głosem nie chcąc go spłoszyć. Dodatkowo nie był pewny, czy to on jest zwierzem, którego śledził od poprzedniego dnia, a właściwie był przekonany, że to nie on. Pojawił się z niewłaściwej strony, a ciężko było mu wyobrazić sobie że liskowi udało się obejść go dookoła. Dlatego wolał nie odzywać się zbyt głośno tak blisko wejścia do jaskini w której to coś niewątpliwie sypia.
Lisek z drugiej storny. Był niewątpliwą ciekawostką. I wydawał się... Sympatyczny?

20
Zakończone wyprawy / Odp: Przeprawa łowcy - Kenneth
« dnia: 25 Lipiec 2019, 11:52:32 »
Kenneth coraz bardziej wczuwał się w naturę. Każdy oddech wypełniał jego nozdrza zapachem lasu, każde uderzenie serca mieszało jego ducha z duchem tego lasu. A przynajmniej tak odczuwał to ork. Niemal całkowicie zatracił się w medytacji. Iluzja odrębności od reszty natury całkowicie prysła. Był to niemal ekstatyczny stan. Wtedy niczym błyskawica przez jego umysł przeszło zrozumienie słów Rowana o byciu łowcą. I czym się różni od bycia wojownikiem, kłusownikiem czy myśliwym. Niestety również jak błyskawica zrozumienie zniknęło przyćmione doświadczeniami i wychowaniem orka. Nie tak łatwo o pełne oświecenie. Ziarno zostało jednak zasiane i przez resztę nocy próbował powrócić do ów stanu pełnego zrozumienia, lecz z nieznanych mu przyczyn, im bardziej się skupiał tym trudniej było mu dosięgnąć tego stanu. Nagle poczuł uczucie ciepła na rękach, jego serce zabiło szybciej kiedy sądził że przodkowie pomogą mu w podróży, kiedy zorientował się, że to nie znajome, swędzące ciepło tatuaży, a zwykłe, ciepło promieni słonecznych liżących jego przedramiona. Odetchnął. I niemal w tym samym momencie usłyszał. Trzask. Chyba nawet nie gałązki, może łodygi. Tak długie przebywanie w stanie z zamkniętymi oczami wyostrzyło jego słuch do stopnia o którym nie sądził że to możliwe. Zmusił swoje ciało do spokoju, aby nie spłoszyć cokolwiek zbliżało się do niego zza pleców. Nagle, jednym płynnym ruchem przetoczył się w bok przez ramię, wykorzystując pęd obrotu naciągnął cięciwę, przykląkł na jedno kolano, by móc w pełni naciągnąć łuk, a nie zahaczyć nim o ziemię i wycelował w kierunku z którego dosłyszał odgłos.

Strony: [1] 2 3
SMF 2.0.15 | SMF © 2017, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzezone.