Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Eric

Strony: [1] 2 3
1
Rozrywka / Najlepszy gracz lipca 2014 - głosowanie
« dnia: 21 Sierpień 2014, 15:11:47 »

W ankiecie wyłonimy z nominowanych kandydatów zwycięzcę, który w nagrodę otrzyma specjalną nagrodę do profilu i 500 grzywien dla jednej ze swoich postaci.

Kandydaci:
Gordian Morii
Lucas Paladin
Progan
Funeris Venatio

Zapraszam do głosowania! Potrwa ono do poniedziałku 25.08.2014 godz 15:10.

2
Rozrywka / Najlepsza walka na arenie - lipiec 2014 głosowanie
« dnia: 21 Sierpień 2014, 15:09:06 »

W ankiecie wyłonimy z nominowanych kandydatów zwycięzcę, który w nagrodę otrzyma specjalną nagrodę do profilu i 300 grzywien dla jednej ze swoich postaci. Nagrodzony zostanie tylko uczestnik walki, prowadzącemu nagroda nie przysługuje, nawet jeśli jego wkład był nieoceniony.

Kandydaci:
VI walka Gordiana - ÂŚpiewający ÂŚcierwojad
XVI walka Funeris Venatio - coś mi nad głową lata i krew wypić chce
I walka Erica - czyli trzy świ... kretoszczury

Zapraszam do głosowania! Potrwa ono do poniedziałku 25.08.2014 godz 15:10.

3
Rozrywka / Najlepsza walka na arenie - lipiec 2014 zgłoszenia
« dnia: 17 Sierpień 2014, 19:36:03 »
Zgłaszajcie walki na arenie, które zakończyły się w lipcu, a z jakichś powodów urzekły was i chwyciły za serce.

Nagroda: ikonka do profilu + 300 grzywien dla jednej z postaci gracza. Nagrodzony zostaje tylko walczący.

Nominuję: VI walka Gordiana - ÂŚpiewający ÂŚcierwojad - nie tylko dlatego, że prowadziłem ją ja, ale po prostu była... epicka. :D

Nominacje zbieramy do czwartku 21.08.2014 do godziny 15:00

4
Rozrywka / Najlepszy post lipca 2014 - zgłoszenia
« dnia: 17 Sierpień 2014, 19:32:24 »
Zgłaszajcie posty napisane w lipcu, które z jakichś powodów uważacie na najlepsze. Liczą się jedynie posty napisane w Marancie. Mogły was rozbawić, mogły być diabelnie klimatyczne, mogły również zawierać ciętą ripostę, która powaliła was na łopatki.

Nagroda: ikonka do profilu + 300 grzywien dla jednej z postaci gracza.

Nominacje zbieramy do czwartku 21.08.2014 do godziny 15:00


Mój kandydat:
Cytat: Funeris Venatio
Dzień był na domiar przyjemny. Słońce nie stało jeszcze w zenicie, zostawiając swoje życiodajne i niszczycielskie promienie, by jeszcze nabrały mocy, już niedługo, już za chwilę. Temperatura pokazywana na tych dziwnych alchemicznych przyrządach poustawianych w mieście wskazywała, że skala pokrywa się w jakichś dwudziestu paru stopniach. Oznaczało to ni mniej, ni więcej, że było umiarkowanie, czyli błogo i przyjemnie. Ani za ciepło, ani za zimno, chociaż niektórzy twierdzili, że było wręcz zbyt umiarkowanie; mogło lunąć deszczem, bo pola powysychane i trawa zaraz zacznie żółknąć, albo wręcz przeciwnie - powinno dogrzać jeszcze mocniej, bo to w końcu taka pora roku i teraz powinniśmy się piec jak w, nie przymierzając, piecu. Istotom takim jak ludzie, elfy, czy krasnoludy nigdy nie da się dogodzić. Po prostu jest to niewykonalne. Nawet orzeźwiający, minimalnie wiejący wietrzyk ze wschodu niektórym przeszkadzał, tym co bardziej zrzędliwym. Czyli... wszystkim praktycznie.

Dzielnica mieszkalna na podgrodziu skąpana była w cieniu murów miasta i samych budynków, ciasno do siebie poprzyklejanych. Jedynie malutkie placyki i skwerki przebijające się gdzieniegdzie skąpane były w słońcu. Baby prały i plotkowały, obgadując wszystko i wszystkich, jak to mają w zwyczaju; dzieciaki ganiały się między domami, wskakując nierzadko na murki i dalej na słabowite dachy, balansując na krawędzi kalectwa. Oczywiście żadnemu nic się nigdy nie stało, kończyło się to na kilku stłuczeniach, paru siniakach i ogromnej ilości klapsów od rozdrażnionej matki, czy babki, która akurat się szkrabem miała opiekować. Mężczyzn było widać niewielu, głównie starszych. Stali zawsze gdzieś z boku, przy jakiejś ławce, pykając z marnych fajek i rozprawiając na tematy około filozoficzne. Jedynym młodszym przedstawicielem płci przystojnej, zwanej potocznie brzydką, był dobrze zbudowany i całkiem porządnie wyglądający jegomość, który przechadzał się uliczkami w stronę wyjścia z dzielnicy mieszkalnej usytuowanej na podgrodziu miasta Efehidon. Człowiek odziany był w srebrną zbroję wykonaną przez najlepszych kowali; napierśnik lśnił w słońcu, podniesiona przyłbica odsłaniała twarz z dwudniowym zarostem, a podkute metalem buty chrzęściły o wybrukowany kawałek dróżki. Spod pancerza, w postaci tuniki i przeszywanicy, wystawały czerwono-złote barwy rodu Venatio. Młodego, świeżo mianowanego rodu szlacheckiego, którego jedynym przedstawicielem był jak dotąd Funeris, zwany Poetą, paladyn i marszałek Bractwa ÂŚwitu. Na jego plecach przytroczona była tarcza z wymalowaną chorągwią złotą kościelną na polu czerwonym, Radwanem zwana. U pasa, w obciągniętej jaszczurem pochwie, spoczywał dumnie miecz wykonany z najprawdziwszej czarnej rudy, jednoręczny i zabójczy Neltharion, warty więcej niż kilka domostw w tym miejscu. Teoretycznie łakomy kąsek dla złodziei, lecz nikt się nie ważył. Widocznie umieli liczyć siły na zamiary. Całość aury potęgował fakt, że krok w krok obok wojownika zakonnego podążał jego wierny kompan, Thesaurus. Pies był przedstawicielem gatunku taru, krewnym zwykłego psa domowego, lecz zdecydowanie większym i dostojniejszym. Sięgał Poecie poniżej pasa, lecz był niemalże tak długi, jak człowiek wysoki. Jego biało-czarna sierść lśniła zdrowiem. Zwierzę poruszało cały czas spiczastymi uszami, lustrując okolicę i wyławiając każdy dźwięk, będąc już przyzwyczajonym do miejskiego zgiełku.
Minęli bramę Powroźniczą, nadchodząc z północy. Dwóch strażników stojących niezbyt prężnie zobaczywszy pana na gminie Afers wyprostowało się prężnie, witając paladyna skinięciem głów. Funeris odpowiedział miło, by niezatrzymywany ruszyć dalej. Andrzej zwany Moczymordą i Gienek, na którego wołano Kulawiec, odetchnęli, spojrzeli po sobie i wrócili do nicnierobienia. Na powrót zasiedli na przyniesionych niewielkich stołkach w nadziei, że podsetnik nie wyjdzie z kordegardy i ich nie opieprzy. Strażnik na służbie ma stać niewzruszenie, nie zbijać bąki oparty o halabardę. Tymczasem człowiek ze swoim podopiecznym szli dalej, opuszczając miasto. Funeris wiedział, że tego konkretnego dnia i o tej konkretnej godzinie z miasta wyruszał konwój rycerzy z Bractwa ÂŚwitu. Kompleks zakonny był w sporej mierze samowystarczalny, bazując na przylegających do niego wioskach, lecz niektóre towary można było dostać tylko tutaj, w stolicy Valfden. Jednym z tych towarów byli rekruci. ÂŚwieża brać, która dopiero miała poznać, co to znaczy być prawdziwym mężczyzną. Bronić słabszych i niewinnych, głęboko wierzyć i pokazywać, że nie są to tylko czcze przechwałki. Mieli stać się obrońcami królestwa i strażnikami światłości, a nie rzezimieszkami na polnych drogach. Gdy Poeta podchodził do wyruszającego konwoju, wszyscy rycerze zasalutowali mu sprężyście. Co bardziej rozumni rekruci poszli w ich ślady. Wszyscy przyglądali się z ciekawością temu, który podszedł. Przez ich głowy przemykały myśli kim też może być ten człowiek, przy którym wiernie na zadzie przysiadło taru. Nikt go nie poznał, bo i czemu? Następny rycerz Bractwa, którego widzieli tego konkretnego dnia. Ot, jakaś tam postać, lecz wyżej położona w hierarchii, gdyż wszyscy prężyli się przed nią i odpowiadali na każde zapytanie. Funeris podszedł do wozu, na której siedziała trójka młodych mężczyzn. Chłopców jeszcze, jak zdążył się od razu zmitygować paladyn. Jeden miał pod nosem dziewiczy wąsik, może raz golony, może jeszcze w ogóle, wątłe ramiona, lecz jakiś zalążek inteligencji w oku. Może nada się na kogoś od myślenia, niekoniecznie rąbanie młotem, czy siekania mieczem. Drugi z nowych był już zdecydowanie lepiej zbudowany, lecz posiadał w oczach coś bardzo nieprzyjemnego, co sprawiało, że nie powierzyło by się mu na przechowanie nawet złamanej grzywny, a już na pewno nie przedstawiłoby mu się swojej ukochanej siostry. Zawadiaka jakich pełno, nieużywający zbyt często głowy do myślenia. Po rynsztokach takich pełno. Trzecim rekrutem był krasnolud, w sile wieku, o mocnym spojrzeniu i przeświadczeniu o swojej zaradności. Od tego jegomościa czuło się, że wie po co siedzi na tym wozie. Funeris spojrzał mu w oczy, mężczyzna odpowiedział tym samym i niemalże jednocześnie, jakby się wcześniej umówili, obydwaj uśmiechnęli się nieznacznie kącikiem ust i kiwnęli sobie głowami w geście zrozumienia. Krasnolud wyciągnął przed siebie prawicę, którą Funeris uścisnął mocno. Tamten miał zacisk jak szczęki sambira, lecz i człowiek nie należał do wątłych przedstawicieli swojego gatunku.
- Witamy w Bractwie ÂŚwitu. – Po tych słowach Poeta oddalił się, zostawiając całą trójkę samych. Nie oglądał się za siebie, niewiele go to już obchodziło. Podszedł do swojego przyjaciela Bethrezena i wziął od niego lejce. Włożył stopę w strzemię i rozsiadł się wygodnie na siodle. Poklepał jabłkowitą klacz po szyi.
- Jak nowi? – zagaił Bethrezen, wskazując głową w wiadomą stronę.
- Powiem Ci szczerze, przyjacielu, że ten krasnal mi się podoba. Mam nadzieję, że nie odbije mu kiedyś i nie skoczy z muru obronnego w środku jakiejś poważnej akcji. – Jak na komendę obydwoje ryknęli gromkim śmiechem, nawiązując do znanej każdemu zakonnikowi sytuacji z bratem Kharimem, który skończył swój żywot w tragicznych okolicznościach. Jego śmieć była wielką stratą dla zakonu braci, lecz kuriozum całej sprawy było tak wielkie, że urosło wśród rycerzy do pewnego rodzaju żartu, który czasem sobie opowiadano.

Chwilę później byli już na trasie. Funeris bujał się rytmicznie w kulbace, słuchając szumu wiatru i zgrzytu kół i osi jadących wozów. Do samego Bractwa ÂŚwitu jechało się ze stolicy jakieś pół dnia, więc umiarkowanym popołudniem widzieli już budowle obronne strzegące łaski Zartata na tym świecie. Kaplice, stajnie, biblioteki, dormitoria, kapitularze, warsztaty i wiele, wiele więcej. Thesaurus całą niemalże drogę szedł tuż obok swojego pana, na krótkie momenty wybiegając gdzieś do przodu, sprawdzając tereny, czy bawiąc się z napotkanymi zwierzętami. Parę razy niemiłosiernie obszczekały go psy, raz on obszczekał je.  Podróż mijała z wolna, płynąć powoli niczym uśpiona rzeka. Wreszcie, gdy do pierwszej bramy zostało już tylko kilka kilometrów, a karawana jechała lasem, Funeris zsiadł z konia, przywiązał go do jednego z wozów i ruszył ze swoim podopiecznym między drzewa. Nikt się nie pytał o powody, każdy mniej więcej je poznał. Thesaurus właśnie wchodził w dorosłość, będąc już oficjalnie dorosłym taru. Poeta często chodził z nim na polowania, wprawiając go i wyostrzając jego zwierzęce zmysły. Tym razem poszli na zające.
Odnaleźli pierwszy trop już po kilkunastu minutach. Pies zwęszył ślad kicającego futrzaka przypadkiem, gdy ganiał jakąś wiewiórkę, która przemykała nisko między drzewami. Momentalnie podchwycił trop, zaczął węszyć i skierował się w odpowiednią stronę. Szczeknął raz do paladyna, by ten podążał za nim. Człowiek nie zastanawiając się wiele ruszył w ślad za swoim wiernym towarzyszem, rozgarniając gałęzie. Sam nie był wytrawnym i cichym łowcą, więc robił sporo hałasu. ÂŁamał gałązki, roztrącał kopce i zostawiał mnóstwo śladów. Do tego szedł w pełnej zbroi, chrzęszcząc i podzwaniając blachami. Taru oddaliło się więc na kilkadziesiąt metrów, będąc na zasięg wzroku. Coraz bardziej ochoczo machało ogonem, czując, że już niedaleko. Nagle Thesaurus zatrzymał się, więc to samo uczynił człowiek. Pies rozejrzał się uważnie, spiął mięśnie i wyprostował ogon. Widział swój cel. Niewielkiego zająca, chociaż już dorosłego i piekielnie szybkiego. Stał na skraju lasu, przy niewielkiej polance, na środku której znajdowało się potężnych rozmiarów mrowisko. Uchaty zwierzaczek stał wyprostowany na tylnych łapkach, strzygąc uszami na prawo i lewo, spodziewając się czegoś. Zwierzęcy instynkt kazał mu rozejrzeć się uważnie, gdyż mogło zbliżać się niebezpieczeństwo. Taru było jeszcze niewidoczne, nie odróżniało się w ogóle na tle brzóz, spod których nadciągało. Krok za krokiem, miaro i ostrożnie stawiając pokryte od spodu poduszkami łapy. Funeris stał jak posąg, nie ruszając się w ogóle. Wiedział, że jakikolwiek odgłos wydany przez niego może pokrzyżować plany jego zwierzęcemu przyjacielowi. Zając opuścił na moment głowę, wracając do skubania trawki. Sądził, że nic złego już się mu nie stanie. Mylił się. Wszystko działo się szybko, zbyt szybko. Taru wypadło zza drzew, rozgarniając na wszystkie strony listowie i mech. Ciało tworzyło idealnie smukłą i prostą bryłę, na końcu której balansował sprężysty ogon, pomagając zachować równowagę podczas biegu. Zając usłyszał wszystko o ułamek sekundy za późno. Zerwał się do karkołomnej ucieczki, odbijając się silnie tylnymi łapami. Thesaurus był już jednak tuż obok, dosłownie kilka metrów dalej. Puchacz odbił w lewo, chcąc zgubić napastnika, lecz ten zawrócił niemalże w miejscu, balansując ciałem i przecinając niewysoką trawę. Już znowu doganiał zająca, gdy ten wbiegł między drzewa. Zęby taru świeciły w przebijającym się przez korony drzew słońcu, chcąc capnąć swoją zdobycz. Jeszcze kawałek, jeszcze chwila.
Funeris poruszył się, postąpił kilka kroków do przodu. Jego zwierzak ruszył na polowanie, więc teraz nie musiał zachowywać się tak cicho. Przebył te kilkadziesiąt metrów między drzewami i wyszedł na polanę. Ujrzał wielkie mrowisko, na którym kłębiły się czerwonawe stworzonka. Setki, tysiące, dziesiątki tysięcy. O wiele więcej pod spodem, poza zasięg wzroku i wścibskich łap. Kolonia licząca miliony osobników. Miliony mrówek, które uwijały się jak w ukropie, pracując bez ustanku i znosząc zapasy dla rosnąc wciąż kolonii.
Coś upadło pod jego nogami. Poeta wzdrygnął się, odruchowo kładąc rękę na rękojeści miecza, lecz szybko pohamował się, widząc wychodzącego zza niego Thesaurusa z okrwawionym ochłapem wypadającym z paszczy. Cały szczęśliwy, machający radośnie ogonem, wił się wokół swojego pana, czekając na pochwałę. Funeris spojrzał mu prosto w czarne jak noc ślepia, wyciągnął prawą rękę i podrapał za uchem.

Ach te taru, tak szybko dorastają…



KONIEC.

5
Rozrywka / Najlepszy gracz lipca 2014 - zgłoszenia
« dnia: 17 Sierpień 2014, 19:27:09 »
Zgłaszajcie kandydatów, którzy waszym zdaniem pisali w lipcu najbardziej klimatyczne posty, byli przy tym aktywni i generalnie dobrze działali w Marancie. Przy nominacji napiszcie, dlaczego akurat zgłaszacie tę osobę. Może to być np. wyprawa, którą prowadzili lub aktywnie w niej uczestniczyli czy jakiś inny powód - np. prowadzenie dużej ilości dobrych wypraw, dobre odgrywanie roli sumiennego rzemieślnika, cokolwiek chcecie.

Nagroda: ikonka do profilu + 500 grzywien dla jednej z postaci.


Nominuję Gordiana. W lipcu poprowadził mnóstwo świetnych wypraw, pisał z fajnym poczuciem humoru, wprowadził sporo klimatycznych NPCów i sam tworzył ciekawą postać marszałka.


Nominacje zbieramy do czwartku 21.08.2014 do godziny 15:00

6
Rozrywka / Najlepsze teksty z shoutboxa
« dnia: 11 Sierpień 2014, 23:33:37 »
Jak w temacie. Wrzucajcie najlepsze wymiany zdań pomiędzy użytkownikami Tawerny. Na początek wyborna dyskusja na temat podróży trzech króli nekrusów z Mrocznego Paktu.

Cytuj
Gordian Morii [11|Sie 23:18]:   :O
Gordian Morii [11|Sie 23:18]:   Wyszło szydło z worka!
Gordian Morii [11|Sie 23:19]:   "Sądząc po gwiazdach jesteśmy już niedaleko"
Gordian Morii [11|Sie 23:19]:   Is jest murzynem :O
Funeris Venatio [11|Sie 23:19]:   I to czarnym.
Gordian Morii [11|Sie 23:19]:   Tylko oni mają bowiem skilla
Gordian Morii [11|Sie 23:19]:   Potrafi odnaleźć właściwy kierunek poprzez obserwacje nieba. Na pustyni nie ma drogowskazów, trzeba polegac na położeniu słońca oraz konstelacji gwiazd.
Eric [11|Sie 23:24]:   Może tak naprawdę ma na imię Kacper.
Eric [11|Sie 23:25]:   I ta gwiazda zwiastuje nadejście nowej ery w Marancie.
Gordian Morii [11|Sie 23:25]:   i idą we trzech
Gunses [11|Sie 23:25]:   Ojej.
Gordian Morii [11|Sie 23:25]:   na encie
Gunses [11|Sie 23:25]:   Ale czemu mnie tam nie ma
Gunses [11|Sie 23:25]:   to jacyś królowie od ruskich ;f
Gordian Morii [11|Sie 23:26]:   bo ty jesteś szatan
Funeris Venatio [11|Sie 23:26]:   Przypadek? Nie sądzę.
Gunses [11|Sie 23:26]:   jam kacperek słodki
Gunses [11|Sie 23:26]:   z ziołem
Gunses [11|Sie 23:26]:   znaczy mirrą
Eric [11|Sie 23:26]:   Isu, Edzio i Rakabar
Gordian Morii [11|Sie 23:26]:   fun musisz tę anielicę wysłać
Gordian Morii [11|Sie 23:26]:   do pasterzy
Eric [11|Sie 23:26]:   Już niedługo na drzwiach każdego szanującego się valfdeńczyka
Eric [11|Sie 23:26]:   <lol>
Eric [11|Sie 23:27]:   ÂŚpiewajcie i grajcie muuu
Gordian Morii [11|Sie 23:27]:   w końcu za dwa tygodnie wigilia w marantach
Gordian Morii [11|Sie 23:27]:   "Gordianuuu małemuu"
Eric [11|Sie 23:27]:   jaki masz dla mnie prezent pod choinkę, Gordiu
Eric [11|Sie 23:27]:   ?
Eric [11|Sie 23:27]:   W sumie można by taki "rodzinny" event zrobić xDD
Gordian Morii [11|Sie 23:27]:   niespodzianka
Gordian Morii [11|Sie 23:28]:   bez kitu D:
Gordian Morii [11|Sie 23:28]:   Diom dostanie serce demoniątka
Gordian Morii [11|Sie 23:29]:   a Progan skrzydło krwiopijcy
Eric [11|Sie 23:29]:   Zaczęłaby się masowa wycinka świerków xD Konkordat by protestował przeciw rodzinnym świętom Isiego narodzenia :/
Gordian Morii [11|Sie 23:29]:   Faya dostanie pazur kretoszczura
Progan [11|Sie 23:29]:   http://www.wolnymbyc.pl/wp-conte...m4.jpg
Gordian Morii [11|Sie 23:29]:   a Fun litr krwi wilka
Progan [11|Sie 23:29]:   kcę skszydełko
Progan [11|Sie 23:29]:   http://www.wolnymbyc.pl/wp-conte...m4.jpg
Funeris Venatio [11|Sie 23:29]:   Jupi!
Gordian Morii [11|Sie 23:29]:   kurdebele
Gordian Morii [11|Sie 23:30]:   ale będę mikołajem :D
Eric [11|Sie 23:30]:   hołhołhoł
Gordian Morii [11|Sie 23:30]:   kupię Nadirowi kostium
Progan [11|Sie 23:30]:   a ja będę słodkim Elfikiem
Gordian Morii [11|Sie 23:30]:   i będę roznosił bzdury wszystkim w marantach :D
Gordian Morii [11|Sie 23:30]:   ale będzie beka

7
Rozrywka / Najbardziej klimatyczna wyprawa - lipiec 2014 głosowanie
« dnia: 11 Sierpień 2014, 15:00:02 »

W ankiecie wyłonimy z nominowanych kandydatów zwycięzcę, który w nagrodę otrzyma specjalną nagrodę do profilu i 500 grzywien dla jednej ze swoich postaci. Nagrodzeni zostaną prowadzący wyprawę i wszyscy jej aktywnie udzielający się uczestnikowie. Dla przykładu jeżeli ktoś jest wpisany w rubrykę uczestników, ale prawie w ogóle nie odpisywał w danej wyprawie, nie może otrzymać nagrody.

Nagrody: + 500 grzywien dla jednej z postaci gracza.

No więc która wyprawa była najbardziej epicka? Przy której bez opamiętania wcinaliście przed ekranem czipsy i popkorn, pilnie śledząc losy bohaterów? Wybierzcie!


Kandydaci:
Cichy domek nad jeziorem
Dojrzewanie [wątek fabularny]
Jak w klimatyczny sposób na morzu zdobyć drewnianą stopę [...] ?
(Nie)wesołe jest życie farmera
Jak konkwistadorzy...
ÂŁowca Burz w pogoni na Doral



Zapraszam do głosowania! Potrwa ono do soboty 16.08.2014 godz 15:00. Nie zapomnijcie napisać, co sądzicie o takich konkursach. :)

Jeśli idea odpali, powstaną kolejne o podobnym charakterze! Będziemy je przeprowadzać co miesiąc. Jest po co głosować! Do urn, drodzy Valfdeńczycy! Liczy się każdy głos; i taki oddany przez turdnaszana, jak również przez dhampira!

<rycerz>


8
Rozrywka / Najbardziej klimatyczna wyprawa lipca 2014 - zgłoszenia
« dnia: 08 Sierpień 2014, 20:48:50 »
Zgłaszajcie wyprawy, które zakończyły się w lipcu, wrzucając do nich link. Każdy ma dowolną liczbę propozycji. Zwycięzcy otrzymają nagrodę do profilu i 500 grzywien dla jednej ze swoich postaci. Nagrodzeni zostają wszyscy członkowie (chyba że w pewnym momencie przestają w niej aktywnie uczestniczyć) i MG.

Nagroda: + 500 grzywien dla jednej z postaci graczy.

Moja propozycja:
Cichy domek nad jeziorem

Nominacje zbieramy do poniedziałku 11.08.2014 do godziny 15:00.

Zwycięzca zostanie wybrany w ankiecie!

9
Nazwa wyprawy: Pod płatkami śniegu - czyli sztuka improwizacji Gordiana
Prowadzący wyprawę: Gordian
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: brak
Uczestnicy wyprawy: Eric



Eric przechadzał się ulicami Efehidon ot tak, bez jakiegoś określonego celu. No, przynajmniej z grubsza, bo jak wiemy wszystkim nam przyświeca cel transcendencji. Niepomny na to kuternoga o wesołym i rubasznym usposobieniu uporczywie dłubał właśnie w nosie, snując się po ciemnych zakątkach podgrodzia, szukając guza, bądź okazji do sprezentowania takowego. Było mu trochę zimno, to też podrygiwał w zabawny sposób, by zwiększyć energię wewnętrzną swojego ciała i tym samym nie pozwolić dosięgnąć się mackom przenikliwego mrozu. Para kłębiła się wokół jego spękanych warg za każdym razem, gdy wypuszczał powietrze. Cóż, uroki Hemis. Wspomniałem, że było dość ciemno?

10
Dział Wypraw / Pierwsze szepty są nieśmiałe - Eric
« dnia: 31 Lipiec 2014, 14:13:05 »
Nazwa wyprawy: Pierwsze szepty są nieśmiałe
Prowadzący wyprawę: Isentor
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: ukończenie szkolenia dziecięcia lasu
Uczestnicy wyprawy: Eric


Kiwnął głową ze zrozumieniem. Zadanie było prostsze niżby się spodziewał, ale jak zwykle mogło się skomplikować. Pamiętał jeszcze konfrontację pod skażonym świętym dębem, w której stracił stopę.
- Tak uczynię - powiedział i opuściwszy halę liści udał się do lasu. Ventepi, użycz mi siły. Poprawił łuk na plecach, zacisnął pas i westchnął głęboko. Nadchodził ważny dla niego czas.

11
Nazwa wyprawy: Jak w klimatyczny sposób na morzu zdobyć drewnianą stopę, a przy okazji potem parę pirackich karków przetrącić, złota się nachapać i talentów do kieszeni napakować?
Prowadzący wyprawę: Gordian
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Bycie Ericem
Uczestnicy wyprawy: Eric, Gordian



Palce Erica natarczywie nacierały na łepetynę w akcie strapionego drapania się po głowie.
- Czego może ode mnie chcieć marszałek? - zapytał sam siebie, kierując się w stronę pośledniego przybytku w porcie Atusel. Jak się tak dłużej zastanowił, to chyba nigdy jeszcze tej tawerny nie odwiedził. Miał okazję nadrobić braki i przy okazji poznać powód zagadkowej prośby Gordiana Morii. Nigdy się przecież nie poznali, a marszałek miał do niego jakąś sprawę. Wnosząc po swojej sprawności, nie pociągały go w nim raczej zabójcze zdolności bitewne. Nie przypominał też sobie, żeby w jakiś sposób spektakularnie manifestował swój intelekt czy inne specjalne zdolności. Nękany podobnymi myślami usiadł na wysokim krzesełku przy ladzie. Usadowił się wygodnie i bacznie wyglądał na drzwi, czekając na swojego pracodawcę.



// Wybacz Gordiu, staromodny jestem, kiedyś takie rzeczy do końca się załatwiało po karczmach. ;[

12
Wielka arena / I walka Erica - czyli trzy świ... kretoszczury
« dnia: 03 Lipiec 2014, 15:50:05 »
- Dawaj pan te karykatury z wymiarów piekielnych - powiedział, dobywając miecza, który nie należał do najbardziej imponujących, jednak w dobrych rękach potrafił czynić cuda. Æwiartowanie kretoszczurów było tylko jednym z nich.

// Gordziu, nie pokiereszuj mnie za bardzo :*

13
Kącik kulturowy / Co ostatnio czytaliście?
« dnia: 01 Lipiec 2014, 21:03:56 »
Fakt, że tematów o książkach na forum jest już kilka (ale dobrej literatury nigdy dość), jednak żaden z nich nie cieszy się jakąś wielką popularnością z racji tego, że są albo zbyt ogólne, albo zbytnio skupiają się na jednej sferze czytelnictwa.

Jestem przekonany, że znajduje się na tym forum dość obszerne grono czytelników, którzy być może chcieliby podzielić się wrażeniami ze swoich lektur na łamach Tawerny, bo jak wiadomo lepszego miejsca na (a jakże!) twórczą, barwną i merytoryczną dyskusję nie ma. W tym temacie możnaby więc po krótce (lub też przeciwnie - rozpisując się niemożebnie) podzielić się swoją opinią na temat niedawno przeczytanych książek.

Zacznę więc ja, bo w sumie sam pomysł na temat naszedł mnie chwilę po tym, jak dziś zakończyłem jedną z moich półkowych pozycji. Było to mianowicie "Czarodzicielstwo" Pratchetta, do którego podchodziłem już zdaje się po raz 3 i książka niezawodnie przywołuje uśmiech na moją twarz. Jest to jedna z pierwszych części jego ÂŚwiata Dysku, więc jej charakterystycznym znamieniem jest perfidne i bezpardonowe parodiowanie typowego fantasy. W przeciwieństwie do późniejszych pozycji cyklu, konstrukcja powieści jest dość prosta. Nie dotyka żadnych zjawisk społecznych, cywilizacyjnych, kulturowych czy technologicznych, które w kolejnych książkach zapożycza z naszej historii i odtwarza w realiach swojego pogmatwanego świata, a opowiada szaloną, często absurdalną i absolutnie przezabawną historię beznadziejnego maga, który po raz kolejny musi oderwać się od uwielbianej (bo dającej bezpieczeństwo) nudy i ruszyć na ratunek świata, na co niespecjalnie ma ochotę. W książce wracają starzy znajomi z poprzednich części, ale pojawiają się też nowe, nader barwne, sympatyczne i zabawne postacie, które niejednokrotnie zezwalają autorowi na wprowadzenie zniewalającego humoru sytuacyjnego czy też słownego, zawartego w dialogach. Nie będę udawał, że fabularnie książka jest jakimś arcydziełem. Historia opowiadana przez Pratchetta jest do bólu prosta i przewidywalna, ale nie przeszkadza to w żaden sposób w cieszeniu się z żywiołowej, rezolutnej i błystkotliwej narracji pisarza. Dzieje się natomiast w książce bardzo dużo (jak w większości jego dzieł), a samo dzieło opiewa na ledwie 290 stron, więc całość przybiera dość intensywną formę i czytelnik właściwie cały czas bombardowany jest jakimiś wydarzeniami, bez znaków przestankowych. Dla niektórych może to być męczące, szczególnie że jak zwykle opowieść jest rwana i rozdziały przeskakują po różnych zakątkach Dysku i opowiadają losy postaci często daleko od siebie oddalonych, ale dla mnie to żaden problem. Raz, że jestem już do tego przyzwyczajony - dwa, że chaotyczna natura narracji oddaje takąż naturę opowiadanej historii, jak i zresztą groteskowości całego ÂŚwiata Dysku. Lektura minęła mi w mgnieniu oka (a szkoda, bo bawiłem się wyśmienicie, jest to jedna z tych książek Terry'ego, przy której nie sposób zmazać uśmiech z twarzy), bo też ciężko się przy niej jakkolwiek zaciąć. Arcyzabawne sceny starć heroski, która pragnie zostać fryzjerką, ale nie może, bo dziedziczy bohaterskość po Cohenie Barbarzyńcy, niedoszły bohater, który uczy się fachu z podręcznika z gatunku "Zrób to sam" i nosi wełnianą bieliznę, bo łatwo się przeziębia, kufer na setkach małych nóżek, który upija się przez niespełnioną miłość i pijaccy jeźdcy Apokalipsy to niewątpliwe atuty tej książki, przy których nie sposób się nie uśmiechnąć. Koniec z tym potokiem słów obnażającym moją miłość do Pratchetta, bo powoli zaczynam przesadzać. Po prostu sami ją przeczytajcie, ja się nie zawiodłem i pewnie jeszcze nie raz po nią sięgnę przy okazji odświeżania sobie ÂŚwiata Dysku.

14
Dział Wypraw / Los pollos hermanos - szemrany interes
« dnia: 02 Luty 2014, 21:26:35 »
Nazwa wyprawy: Los pollos hermanos - szemrany interes
Prowadzący wyprawę: Aragorn
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: każdy patałach da radę.
Uczestnicy wyprawy: Eric Jormungand (Dyum)


Eric nie zwlekał. Moment po opuszczeniu posiadłości hrabiego Tacticusa wybierał już wierzchowca ze stajni. Upodobał sobie karego rumaka z bujną, lśniącą grzywą. Siodłając go myślał o zawartości listu, który miał dostarczyć. Ogromna pokusa skłaniała go do tego, by zerwać pieczęć i odczytać treść wiadomości, ale miał pewność, że tak nieprofesjonalne zachowanie przekreśliłoby jego szanse na współpracę z wielmożą. Nie bacząc na podejrzliwe spojrzenia stajennych, wskoczył na rumaka i pognał w stronę bram Efehidon. Kopyta rumaka miały zanieść go do samego Ombros.

15
Dział Wypraw / Zadanie szkoleniowe - Eric
« dnia: 23 Czerwiec 2013, 20:22:19 »
Nazwa wyprawy: Zadanie szkoleniowe Erica
Prowadzący wyprawę: Blaze
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% znajomości technik walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: Eric Jormungand


- Dobra - odpowiedział krótko. - To co mam zrobić? - zapytał. Spodziewał się raczej prostego zadania. Zauważył, że wielu obywateli przechodziło podobny "test" i w większości kończyli go sukcesem. Nie mogło być to zatem wyzwanie nie do przejścia. A nawet jeśli, to co to dla niego? Nie był przecież jak inni.

16
Dzielnica obywateli / Dom Erica
« dnia: 22 Czerwiec 2013, 23:57:05 »
Dane personalne
Imię:  Eric
Data urodzenia:  26514 rok I ery
Rasa: Człowiek
Tytuł: brak
Stan cywilny: kawaler
Majątek: 613 grzywien
Brązowe talenty: 0
Srebrne talenty: 5
Złote talenty: 19

Portret


O mnie
Eric urodził się w 26497 roku I ery pod koniec Hemis w Draconii. Od najmłodszych lat miał przywilej życia w dostatku i komforcie. Nigdy niczego mu nie brakowało. Miał kochających rodziców i brata, który jednocześnie był jego najlepszym przyjacielem. ÂŚwiat stał przed nim otworem, a on mógł z lubością przebierać wśród dostępnych możliwości. Jeszcze będąc dzieckiem przejawiał duże ambicje i niegasnący zapał. Starannie przykładał się do nauki, szlifował umysł i ciało, stawiając przed sobą coraz to trudniejsze cele. Lubił podnosić sobie poprzeczkę bardzo wysoko, ale zazwyczaj udawało mu się podołać wyzwaniom, które sam przed sobą postawił. Był zupełnym przeciwieństwem swojego cichego, zamkniętego w sobie brata. Mimo tego, że miał zapewniony dobry byt na wiele lat, a status majątkowy jego rodziny nie przynosił powodów do narzekania, Eric powziął sobie za cel, że kiedyś wybije się ponad to. Ponad poziom wszystkich ludzi, ponad poziom obywateli miasta. Wkrótce zaczął uczestniczyć w życiu politycznym. Ludzie z wyższych sfer szybko dostrzegli niebezpieczne dla nich ambicje Erica. Mimo to był na tyle sprytny i charyzmatyczny, że nie potrafili osłabić jego autorytetu wśród mieszkańców Draconii. Młodzieniec szybko zyskiwał poparcie pośród ludu, który nigdy nie sympatyzował zbytnio z osobą króla i jego świty. Piął się wysoko po szczeblach politycznej kariery, a wysoko postawieni ludzie tylko czekali na jego potknięcia, na pretekst, by móc go oczernić, zdławić jego rosnącą siłę i obrócić przeciw niemu. Eric był jednak młody, a kwiatem młodości często bywają nieprzemyślane, podyktowane wigorem zachowania. Młodzieniec zakochał się w ślicznej, dwudziestoletniej szlachciance, której ojciec był jednym z jego przeciwników politycznych. Gdy tylko dowiedział się o tym, wykorzystał córkę i nakazał jej zbliżyć się do Erica. Młoda para często udawała się na potajemne spotkania, a ich relacje stawały się coraz bliższe. Dziewczyna z początku wykonywała tylko polecenie ojca, ale szybko zaczęła coś czuć do Erica. Mimo to plan barona sprawdził się. Pewnej nocy młodzieniec wraz ze szlachcianką, którą sobie upodobał, wkradli się do jego posiadłości i tam mieli dać wyraz swemu uczuciu. Na nieszczęście ambitnego mężczyzny, baron tylko czekał na coś takiego. Jedna ze służących nakryła ich w komnacie sypialnej podczas dość jednoznacznej sytuacji. Afera, jaka się z tego wywiązała, zmusiła Erica do pośpiesznego opuszczenia miasta. Szansę na rozpoczęcie nowego życia dostrzegł w portalu na Valfden. Postanowił ją wykorzystać.   

Ukończone wyprawy:

Walki na arenie:


Posiadane przedmioty:

Cytuj
25,5m2 skóry kreshara
21m2 jedwabiu

8x
Nazwa odzienia: płaszcz załogi ÂŁowcy Burz
Rodzaj: płaszcz
Typ: ubranie
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 0,06kg wełny. Chroni przed zimnem do temperatury -20 stopni.

Wyuczone schematy:

Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.
Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.
Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.

Sorry but you are not allowed to view spoiler contents.

17
Dział Wypraw / Pogrzeb Anvarunisa - Pożegnanie Harmonii
« dnia: 12 Kwiecień 2012, 16:33:22 »
Dobór odpowiedniej trumny... Załatwienie od groma różnych formalności. Kto by pomyślał, że pogrzebanie nieboszczyka może sprawić tyle trudności? Było to dla Diomedesa o tyle trudne, że ciągle ciężko było mu się pozbierać po śmierci swego brata i nadal rozpamiętywał ten przerażający moment, kiedy stanął w progu pokoju, gdzie ciało Anva, już dawno martwe i zimne, leżało bezwładnie w kałuży krwi i zdawało się na pierwszy rzut oka, że wyzionęło ducha w towarzystwie przejmującego strachu. Widok ten jeżył włosy na głowie, sprawiał, że ciarki przystępowały do tańca eleganckiego walczyka na karku, a ręce mimowolnie zaczynały drżeć. Jednak Diomedes wytrwał i udało mu się załatwić wszystkie potrzebne na pogrzeb rzeczy. Udało mu się nawet (nie bez upartych negocjacji) wyłudzić od kierowników cmentarza miejsce pochówku obok grobu Mistrza Gordiana. Młodzieniec pamiętał, że ci dwaj byli ze sobą w bliskich relacjach i łączyły ich stosunki uczeń - mistrz. Stwierdził, że Anvarunis bardzo chciałby spoczywać w takim miejscu. A w doborze należało być bardzo ostrożnym, gdyż wybór raz zatwierdzony, pozostawał w mocy na całą wieczność.

Stał teraz z satysfakcjonującym poczuciem wypełnienia obowiązku na miejscu, gdzie niedługo miał zostać pochowany jego brat. Patrząc na błogi spokój okolicy, jaka miała otaczać jego miejsce spoczynku, poczuł lekkość na sercu. Nagle nieco zdystansował się od tej sytuacji. Teraz po prostu chciał życzyć swemu bratu dobrego, spokojnego życia pozagrobowego. ÂŻal ustąpił miejsca zrozumieniu, choć smutek pozostał.



Po południu chmury nieco zagęściły się na niebie i przesłoniły częściowo słońce, spowijając okolicę w szarawym odcieniu i posępnej atmosferze. Zdawało się, że same niebiosa zdecydowały się odpowiednio wyglądać na pogrzebie tego człowieka, teraz spoczywającego w trumnie niesionej dumnie na barkach czterech młodzieńców z poważnymi minami, wśród których znajdował się Diomedes. Schludnie ubrany, ogolony, z uczesanymi włosami. Miał na sobie długi, skórzany płaszcz czarnej barwy, pasujące doń spodnie i szarą, płócienną koszulę, przeszywaną ciemną nicią. Wydawało się, że zaraz lunie deszcz, ale na razie nieboskłon powstrzymywał swoje łzy i przez chmury przepuszczał nawet pojedyncze promyczki świata, zwiastujące w szarawej mgiełce widmo nadziei. Wokół zebrała się już znaczna grupka ludzi. Odziani byli tak, że niemal zlewali się z posępnym tłem, które opanowało całą okolicę. Diomedes z zaskoczeniem zauważył kilka niewinnych transparentów z treścią "Anv na zamek Efehidon!", ale pokwitował je jednak jedynie kręceniem głowy i lekką imitacją uśmiechu. Pochód przesunął się obok nich i skierował na niewielki pagórek, obok krystalicznie połyskującego nagrobka Mistrza Gordiana. Tam już czekał świeżo wykopany grób. Grabarze załatwili sprawę zadziwiająco szybko i sprawnie. Młodzieńcy złożyli trumnę na ziemi i zaczęli ostrożnie wkładać ją do dołu. Dokonało się jeszcze kilka istotnych części ceremoniału i pogrzeb dobiegł końca. Właśnie wtedy niebo wybuchło rzewnym płaczem. Ci, którzy chcieli osobiście oddać należytą cześć zmarłemu, mogli, podobnie jak Diomedes, który od dłuższego już czasu siedział przy kopczyku, którego miejsce niedługo miała zająć marmurowa płyta nagrobkowa, po ceremonii przyjść na miejsce pochówku i zrobić to osobiście.

18
Dział Wypraw / Szaleniec
« dnia: 12 Luty 2012, 13:04:34 »
Nazwa wyprawy: Szaleniec
Wymagania: walka dowolną bronią 100%, umiejętność ciało atlety
Liczba uczestników: 1
Nagroda: 140 SZ
MG: Sado



Diomedes stał przed Juliusem i z zadumą drapał się po brodzie.
- Co tak właściwie mam zrobić? - zapytał, kładąc karteczkę z treścią na biurku i przesuwając ją w stronę strażnika.



Portret:



O mnie:

Przeszłość Diomedesa owiana jest tajemnicą, acz najpewniej wiódł proste życie dopóki nie trafił do Valfden.


Ekwipunek:






Broń 1:
Nazwa broni: Krasnoludzkie ostrze
Rodzaj: Miecz
Typ: Oburęczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Miecz ten wykuty został z 60 sztabek stali a jego zasięg wynosi około 1,4 metra. Ostrze to wykonane zostało przez prawdziwych mistrzów kowalstwa w krasnoludzkim mieście Ekkerund.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]


Broń 2:
Nazwa broni: Uderzenie wiatru
Rodzaj: łuk
Zasięg: 50 metrów
Precyzja: 40%
Opis: Wykonany z 50 kawałków drewna.
Wymagania: Walka bronią dystansową [50%]



Broń 3:
Nazwa broni: Różdżka gromu
Rodzaj: różdżka
Zasięg: 50 metrów
Zaklęcie: Piorun kulisty
Opis: Wykonana z 50 kawałków drewna.
Wymagania: Używanie różdżek



Broń 4:


Odzienie:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak





Pas:



Statystyki postaci:


Specjalizacje:
  • Walka bronią sieczną III [100%]
  • Walka bronią dystansową I [50%]
  • Walka bronią obuchową I [50%]
  • Używanie zbrój miękkich
  • Używanie różdżek

Umiejętności nabywane:
  • Kamuflaż
  • Cichy zabójca
  • Akrobatyka
  • Perswazja
  • ÂŻelazny żołądek
  • Koncentracja
  • Telekineza
  • Ciało atlety

Umiejętności rasowe:
  • Potencjał magiczny
  • Potencjał chemiczny
  • Ciało z gliny
  • Ulubieniec bogów
  • Bystry umysł

Magia:

19
Dział Wypraw / Ku bogactwu
« dnia: 30 Styczeń 2012, 20:26:19 »

Ku bogactwu

Nazwa wyprawy: Ku bogactwu.
GM: Aragorn
Ilość wykonujących: 1
Wymagania: Dowolna broń 50%
Nagroda: fanty.


Jakim wspaniałym uczuciem jest pozbycie się narastającej nostalgii. Tej niewytłumaczalnej tęsknoty zgryzającej każdą komórkę ciała. To niczym ulga po opróżnieniu wypełnionego po brzegi pęcherza. Coś na ten wzór odczuwał właśnie Diomedes. Powrót do ÂŁowców stał się dla niego swoistą reinkarnacją. Postanowił więc czym prędzej na coś się przydać. Zdarł z tablicy zadań kwitek papieru i podszedł do odźwiernego. Ukazał mu karteczkę i zapytał:
- Co to za zadanie?




Portret:



Ekwipunek:






Broń 1:
Nazwa broni: Klinga ÂŁowcy
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykuty z 55 sztabek stali o zasięgu 0,9 metra. Obosieczne ostrze wykuto ze stali najwyższej jakości.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]

Broń 2:
Nazwa broni: Klinga ÂŁowcy
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykuty z 55 sztabek stali o zasięgu 0,9 metra. Obosieczne ostrze wykuto ze stali najwyższej jakości.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]


Broń 3:
Nazwa broni: Różdżka gromu
Rodzaj: różdżka
Zasięg: 50 metrów
Zaklęcie: Piorun kulisty
Opis: Wykonana z 50 kawałków drewna.
Wymagania: Używanie różdżek



Broń 4:
Nazwa: Szpon zagłady
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykonane z 20 sztuk stali ostrze o długości 10cm.
W rękawie znajduję się specjalny mechanizm, który mieści się na ramieniu.
Na małym palcu zamontowany jest pierścien, który pociągnięty wysuwa ostrze.
Wymagania: Broń sieczna [50%], członek SÂŁ

Odzienie:
Nazwa odzienia: Pancerz Samotnego ÂŁowcy
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: zbroja z utwardzonej skóry
Wytrzymałość: 8
Opis: Uszyta z 100 kawałków skóry kreshara.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich



Pas:



Statystyki postaci:


Specjalizacje:
  • Walka bronią sieczną III [100%]
  • Walka bronią dystansową I [50%]
  • Walka bronią obuchową I [50%]
  • Używanie zbrój miękkich
  • Używanie różdżek

Umiejętności nabywane:
  • Kamuflaż
  • Cichy zabójca
  • Akrobatyka
  • Perswazja
  • ÂŻelazny żołądek
  • Koncentracja
  • Telekineza

Umiejętności rasowe:
  • Potencjał magiczny
  • Potencjał chemiczny
  • Ciało z gliny
  • Ulubieniec bogów
  • Bystry umysł

Magia:

20
Dział Wypraw / Epicka wyprawa na targ po kostury
« dnia: 30 Lipiec 2011, 13:39:42 »
ÂŚwieżo upieczony kandydat do Gildii - Diomedes, wraz z Mistrzem Zelerisem zostali zmuszeni do epickiego wyruszenia do wioski Atusel - na dni kupieckie w tejże zabitej dechami wiosze organizowane. Zgodnie z poleceniem, Diomedes oczekiwał na wyższego rangą maga na dziedzińcu zamku Gildii.
- Gdzie ten pierdziel... - mruczał pod nosem.




Portret:




Ekwipunek:






Broń 1:
Nazwa broni: Krasnoludzkie ostrze
Rodzaj: Miecz
Typ: Oburęczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Miecz ten wykuty został z 60 sztabek stali a jego zasięg wynosi około 1,4 metra. Ostrze to wykonane zostało przez prawdziwych mistrzów kowalstwa w krasnoludzkim mieście Ekkerund.
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]

Broń 2:
Nazwa broni: Uderzenie wiatru
Rodzaj: łuk
Zasięg: 50 metrów
Precyzja: 40%
Opis: Wykonany z 50 kawałków drewna.
Wymagania: Walka bronią dystansową [50%]

Broń 3:
Nazwa broni: Różdżka gromu
Rodzaj: różdżka
Zasięg: 50 metrów
Zaklęcie: Piorun kulisty
Opis: Wykonana z 50 kawałków drewna.
Wymagania: Używanie różdżek



Broń 4:
nic

Odzienie:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak



Pas:



Statystyki postaci:


Specjalizacje:
  • Walka bronią sieczną II
  • Walka bronią dystansową I
  • Używanie zbrój miękkich
  • Używanie różdżek

Umiejętności nabywane:
  • Kamuflaż
  • Cichy zabójca
  • Akrobatyka
  • Perswazja
  • ÂŻelazny żołądek

Umiejętności rasowe:
  • Potencjał magiczny
  • Potencjał chemiczny
  • Ciało z gliny
  • Ulubieniec bogów
  • Bystry umysł

Magia:
  • brak

Strony: [1] 2 3
SMF 2.0.15 | SMF © 2017, Simple Machines
Enotify by CreateAForum.com

DarkBreak by DzinerStudio
Copyright 2005-2014 Tawerna Gothic - Oficjalny Polski serwis o grach z serii Gothic. Wszelkie prawa zastrzezone.